19.9.16

Moja ulubiona jesienna surówka. Duszona cukinia z jabłkiem


Dziś mam dla Was przepis na bardzo prosty i pyszny dodatek do obiadu, który podpatrzyłam już kilka lat temu u taty. Idealnie pasuje do ziemniaków i bezmięsnego "mielonego". Wygląda może mało atrakcyjnie, ale wszyscy miłośnicy cukinii powinni być zadowoleni. Spieszcie się próbować, dopóki nie skończył się sezon.


SKŁADNIKI: 
mała cukinia 
kwaśne jabłko 
chlust oliwy z oliwek 
świeżo mielony pieprz 
sól

Cukinię i obrane jabłko ścieramy na grubych oczkach tarki, dusimy przez ok. 5 minut. Doprawiamy pieprzem, solą i chlustem dobrej oliwy z oliwek.

"Surówka" najlepiej smakuje na ciepło.







Podziel się


16.9.16

WEEKENDOWE LINKI #61



Od  ostatnich weekendowych linków minął miesiąc. Nie mogę uwierzyć, że 30 dni temu pakowałam się na wyjazd do Włoch. Mam wrażenie, że od tego czasu minęły wieki. Zdążyłam już zapomnieć o pysznym włoskim jedzeniu, praca zdążyła mnie już zmęczyć, dobrze, że chociaż lato jeszcze trwa.

Jakie macie plany na weekend? Mi nawarstwiła się kupka rzeczy do załatwienia, ale mam nadzieję, że namówię niemęża na wypad do kina na nową Bridget Jones :D

A teraz zapraszam na kilka ciekawych linków z ostatniego miesiąca.


 Wciąż budynek czy jednak bambusowy las? Mieszkałabym!

Żubr rządzi na instagramie

Luksus nie musi mieć nic wspólnego z pieniędzmi

Kampanie WWF zawsze na wysokim poziomie

New York z lotu ptaka. I jeszcze Islandia. I jeszcze trochę krajobrazów. I przepiękne lasy.

Kot-przewodnik poprowadził zagubionego turystę do schroniska

Jeśli szukacie pomysłu na weekendowy wypad do miejsca, którego jeszcze nie znacie, ta lista może Wam się przydać

Mortycja rusza z wegańskim magazynem

Lada chwila rusza Progressteron, festiwal dla kobiet, przy okazji którego w 5 miastach Polski odbywa się masa ciekawych warsztatów. W tym roku miałam uczestniczyć w nim jako wykładowca, ale ostatecznie skończyłam na uczestnictwie.

Do końca września można dobrze, roślinnie zjeść w poznańskim Starym Browarze

I nowa Erith do posłuchania:   


Podziel się


10.9.16

Przesuszona skóra dłoni? Oto najprostsze rozwiązanie problemu.

Słońce nad Poznaniem jeszcze mocno praży, ale niestety za chwilę zacznie się sezon grzewczy a wraz z nim sezon na przesuszoną skórę dłoni. Zimą zazwyczaj częściej sięgamy po krem do rąk, dobrze też nie zapominać o rękawiczkach podczas dużych mrozów. Jednak te dwa środki zaradcze często i tak nie dają rady, skóra dłoni wciąż jest szorstka i nieprzyjemnie ściągnięta. Najprostszym rozwiązaniem tego problemu (oprócz kremu i rękawiczek oczywiście) jest zmiana produktu do mycia rąk. 

Tak zwane mydła w płynie, które najczęściej widujemy na półkach drogerii to niestety wcale nie mydła, a płyny z silnymi detergentami (SLS, SLES), które bardzo wysuszają skórę. Większość mydeł w kostce również nie ma za dobrego składu i potęguje przesuszanie skóry rąk. Na szczęście wśród tych wątpliwej jakości produktów wyłoniłam kilka miesięcy temu prawdziwą perełkę, prawdziwe solankowe mydło w płynie. Kupuję je zazwyczaj w drogeriach Rossmann.

Samo w sobie nie wysusza skóry dłoni, ale żeby podrasować jeszcze jego działanie, po zużyciu kilku pierwszych pompek produktu dodaję do niego ok. 20 ml oliwy z oliwek i mocno wstrząsam. Odkąd stosuję taką mieszankę do mycia rąk, znacznie poprawił się stan mojej skóry dłoni, dla której zazwyczaj nie jestem zbyt delikatna.

Podejrzewam, że podobny efekt można uzyskać stosując mocno stłuszczone mydło własnej produkcji lub zakupione w jednej z coraz liczniejszych manufaktur, ale jeśli szukacie rozwiązania dostępnego stacjonarnie, w każdej większej drogerii, to serdecznie polecam właśnie to mydło.


P.S. Mydło ma dość intensywny zapach i kilka potencjalnie drażniących substancji zapachowych, więc z pielęgnacją skóry bardzo wrażliwej trzeba uważać.






Podziel się


7.9.16

A w lipcu i sierpniu...

...czas upływał w zawrotnym tempie. Wiele weekendów spędziłam na warsztatowych wyjazdach, nie miałam niestety wielu okazji, żeby korzystać z uroków lata. Niedobory promieni słonecznych na skórze odrobiłam na szczęście podczas tygodniowego urlopu we Włoszech. Ale po kolei...


Lipiec
W lipcu pochłonęło mnie granie w PokemonGo. Przez kilka pierwszych tygodni po premierze w Poznaniu roiło się od trenerów pokemonów. Z zaciekawieniem śledziłam też jak gra wykorzystywana była (i wciąż jest) w marketingu. Appkę wciąż mam, choć odpalam ją już właściwie tylko w drodze z i do pracy. Mimo to w niecałe dwa miesiące udało mi się przebyć z nią prawie 200 km. Pikachu wciąż nie znalazłam, ale mam innego fantastycznego pokemona, którego zostawiam na każdej zdobytej siłowni, żeby inni też mogli się pośmiać jak pociesznie walczy językiem :p

W lipcu udało mi się złapać też innego, trochę bardziej realnego pokemona :D Jeśli kiedykolwiek będziecie w parku nad jeziorem Sajmino, koniecznie weźcie ze sobą kilka orzechów lub jabłko. Takie ślicznotki czekają tam na nakarmienie.



Sierpień
W drugiej połowie sierpnia udało mi się w końcu trochę wypocząć. Pierwszy tydzień urlopu spędziliśmy z niemężem i znajomymi we Włoszech. Jakie wrażenie zrobił na mnie ten kraj? Mieszane. Rzym mnie bardzo rozczarował, nie czułam się tam zbyt dobrze. Za duże tłumy, za wysoka temperatura, za wysokie ceny i zbyt dużo potencjalnych kieszonkowców, którzy kręcą się przy każdej większej atrakcji turystycznej. No i ten smród! Jak tylko wyszliśmy gdzieś poza historyczne mury miasta, uderzał w nas odór moczu i wszędobylskich śmieci. Jeszcze tak brudnego miasta to nie widziałam:/

Co innego Neapol, ten zdecydowanie skradł moje serce. Dzięki dostępowi do morza w Neapolu upał znacznie łatwiej znieść, jedzenie jest dużo tańsze niż w stolicy, no i turystów jakoś łatwiej wyminąć na drodze. Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję odwiedzić Neapol, koniecznie polecam wizytę w Castel Sant'Elmo. Przepiękne widoki na miasto, Wezuwiusza, port i morze gwarantowane.














Z Neapolu popłynęliśmy na Capri, gdzie całkiem przypadkiem po odwiedzeniu obu wyspiarskich miasteczek udało nam się odkryć przepiękną, kamienną ścieżkę między Anacapri a Faro, którą musieliśmy raczej przebiec niż przejść żeby zdążyć na prom powrotny do miasta.




Największe zaskoczenie tego wyjazdu? Żółte światło dla pieszych na przejściu, dodatkowe opłaty za sztućce w restauracjach czy wyższa cena za kawę, jeśli chce się usiąść przy stoliku. No i chodniki, a raczej ich brak. Szczególnie w Neapolu. Nawet jeśli na tych ich wąskich, krętych i szalonych uliczkach była wydzielona jakaś wąska przestrzeń, która mogłaby służyć za chodnik, stały tam skutery, kubły na śmieci i przypięte łańcuchami suszarki na pranie. Pieszy musi cały czas zachowywać czujność, bo walczy na drodze o miejsce na równi ze skuterami i samochodami. 


Zaraz po powrocie z urlopu czekała na mnie przesyłka od Vegan Baczer, pierwszego w Polsce bezmięsnego mięsnego. W przesyłce znalazły się 3 wegańskie sosy i 3 paczki wyrobów mięsopodobnych. Majonez sojowy jest przepyszny, smalec niemąż zjadł w dwa dni, a sos BBQ służy mi do dosmaczania różnych sosów do ryżu i makaronu. Smak pieczeni, boczku i salami był całkiem dobry, szkoda tylko, że wszystkie te produkty wykonane zostały głównie z glutenu. Większość z nas i tak ma go za dużo w diecie, szkoda, że producenci nie pokusili się o wykorzystanie białka z innego źródła.




A jak Wam minęło lato? Gotowi na jesień?


Podziel się


26.8.16

Konserwowanie kosmetyków naturalnych

Na każdych moich warsztatach kosmetycznych pada pytanie o konserwanty i trwałość kosmetyków naturalnych. Wielu osobom ta kwestia wciąż sprawia problemy, dlatego postanowiłam przygotować dla Was tą krótką ściągę. Zaczniemy od bardzo podstawowej kwestii, bo nawet to bywa niezrozumiałe.

Jaką rolę konserwanty pełnią w kosmetyku?
W skrócie: chronią kosmetyk przed zepsuciem, czyli rozwojem bakterii, grzybów i pleśni. Jeśli nałożymy na skórę kosmetyk, który stał się pożywką dla tych drobnoustrojów, możemy spodziewać się pogorszenia stanu cery lub nawet rozwoju jakiejś choroby (np. zakażenia gronkowcem złocistym).

Dlaczego konserwanty mają taką złą sławę?
Konserwanty stosowane w kosmetykach drogeryjnych to bardzo silnie działające substancje, muszą zabezpieczać produkty nawet na kilka lat. Bardzo często powodują podrażnienia skóry i reakcje alergiczne. Są też posądzane np. o działanie rakotwórcze czy zaburzenia pracy układu hormonalnego człowieka. Dyskusja o ich bezpieczeństwie wciąż trwa. Jedno jest pewne, posiadacze cery wrażliwej i atopowej powinni unikać większości z nich.

Kiedy kosmetyk wymaga konserwowania?
Wtedy, kiedy rozwój drobnoustrojów jest w nim możliwy. Taka sytuacja zachodzi wtedy, kiedy kosmetyk zawiera w swoim składzie wodę (lub hydrolat, sok czy ziołowy napar). Każda emulsja (krem, balsam, mleczko czy odżywka do włosów), każde serum na bazie wody, tonik, płyn micelarny czy inny tego typu kosmetyk wymaga zabezpieczenia przed zepsuciem.

Kosmetyki, które składają się tylko z mieszaniny olejów i maseł roślinnych lub mają postać proszku (jak np. ta maseczka) nie wymagają stosowania konserwantów. Oleje, które szybko jełczeją można wzbogacić kropelką witaminy E, która opóźni proces utleniania i przedłuży ich trwałość. Pomocne mogą być też olejki eteryczne, które również mogą mieć podobne działanie.



Czego używać?
W sklepach z półproduktami kosmetycznymi dostępnych jest kilka różnych konserwantów. Ja wybrałam DHA BA (INCI: Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol). Jest to produkt stosowany w certyfikowanych kosmetykach organicznych, dopuszczany przez Eco-cert. Ma wygodną do użycia, płynną formę i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Zalecane stężenie to ok. 1%. DHA BA po dodaniu do kosmetyku pozwala na przechowywanie produktu poza lodówką przez 6 miesięcy.

Nie wszystkie kosmetyki zawierające wodę, które tworzę są konserwowane. Jednak zawsze kiedy robię krem czy tonik na zamówienie rodziny czy znajomych, dodaję konserwant, ponieważ nie mam pewności w jakich warunkach mój wyrób będzie przechowywany.

Co mogę zrobić, jeśli nie chcę używać żadnych substancji konserwujących?

  • Nigdy nie stosuj do produkcji kosmetyków wody z kranu! Zamień ją na wodę destylowaną, hydrolat, który najczęściej jest już delikatnie zakonserwowany lub ziołowy napar przygotowany w wyparzonym wcześniej naczyniu.
  • Zachowaj higienę podczas tworzenia kosmetyku, przechowuj go w wyparzonym lub zdezynfekowanym alkoholem opakowaniu.
  • Rób częściej małe porcje kosmetyków i przechowuj je w lodówce.
  • Dodaj do kosmetyku kilka kropel olejku eterycznego o właściwościach bakteriobójczych.
  • Zmień formułę na taką, która nie wymaga użycia wody. Np. zamiast tworzyć co dwa tygodnie taki dwufazowy płyn do demakijażu, zrób olejek myjący dodając do oleju emulgator.
  • Wybierz opakowanie typu air less, żeby ograniczyć dostęp powietrza i brudnych rąk do twojego kosmetyku.
  • Nie dopuszczaj do zachlapania otwartego pojemnika z kosmetykiem wodą z kranu.






Podziel się


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...