20.10.14

Kalafior z sezamową (nie)bułką

Są takie dni, kiedy mimo najszczerszych chęci nie mamy czasu lub siły na gotowanie wymyślnych dań na obiad. Ostatnio takich dni jest u nas coraz więcej. Ja mam coraz więcej pracy, niemąż ma niemiłosiernie dużo pracy, nasza kuchnia działa ostatnio w trybie minimalnym. Ma być szybko, prosto, ale też wartościowo i smacznie. Niemożliwe? Możliwe!

Pomysł na ten obiad to zasługa niemęża, całe szczęście, że otwarty jest na taką formę jedzenia i nie żąda na każdy posiłek zupy, ziemniaków i kotleta:) Kalafior z bułką zazwyczaj występuje w formie surówki, u nas jest głównym bohaterem obiadu. Towarzystwo zmielonych ziaren urozmaica jego smak, dodaje wartości odżywczych i powoduje, że to niepozorne danie jest naprawdę syte.









SKŁADNIKI:
Kalafior
2 łyżeczki sezamu niełuskanego
2 łyżeczki pestek dyni
3 łyżeczki bułki tartej lub zmielonych płatków jaglanych
łyżeczka sezamu czarnego
łyżeczka siemienia lnianego
malutka szczypta soli*
wybrany olej lub masło

Kalafior gotujemy na parze przez ok. 10 minut (można go odrobinę posolić). Sezam, siemię lniane i pestki dyni mielimy w młynku do kawy (w takiej formie są najbardziej wartościowe dla naszego organizmu). Na patelni delikatnie rozgrzewamy tłuszcz, dorzucamy mieszankę ziaren i bułkę tartą, smażymy chwilkę na małym ogniu. Kalafior i bułkę zjadamy najlepiej zaraz po przygotowaniu.

Pamiętajcie, że przechowywanie zmielonych ziaren przez więcej niż trzy dni, powoduje, że tracą one cenne wartości odżywcze, dlatego najlepiej mielić je na bieżąco.






*Mielony sezam potęguje smak soli, więc nie warto z nią przesadzać.

17.10.14

WSPANIAŁEGO WEEKENDU! #21







Jakie macie plany na najbliższy weekend? Ja jutro skoro świt wyruszam do Warszawy na kolejne warsztaty. Tym razem zabieram niemęża, więc zostaniemy na chwilę, żeby pobujać się po stolicy. Może w końcu uda nam się odwiedzić Krowarzywa.



Google Street View zawędrowało na pustynię. Wielbłądem.

Najmądrzejszy artykuł o plastiku, jaki ostatnio przeczytałam.

Onet pisał, że w Poznaniu powietrze jest niemal uzdrowiskowe (really?), lokalne media donoszą, że poziom pyłu w powietrzu w tym roku został przekroczony już prawie 50 razy. A sezon grzewczy się jeszcze na dobre nie zaczął.

Kusi mnie ten sernik!

26 lat nieustannej podróży

8 naturalnych sposobów za zaskórniki

What goes around comes around

Jeszcze trochę jogi na kręgosłup

Maszyna do rzucania palenia. Ciekawe, czy skuteczna.

A nie mówiłam?!

Zapowiada się dobry film.

A ten był bardzo dobry. Ten też niczego sobie.

Przyjemna jesienna playlista od Zapętlone.



I na koniec trzy piosenki, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni słyszałam jakiś milion razy:)





16.10.14

Mój pierwszy raz: Czekolada Seed&Bean z lawendą

O PRODUKCIE

Cena: ok. 13 zł, kupiłam ją w poznańskim EkoSpołem, ul. Młyńska 7

Skład: kakao (proszek kakaowy i masło kakaowe) 72%, cukier trzcinowy, ekstrakt wanilii, olejek lawendowy.

Certyfikacja ekologiczna: Organic Farming EU
Certyfikacja Fairtrade: Fairtrade International (FLO)
Certyfikacja wegańska: Vegan (Vegan Society)




MOJA OPINIA

Czekolada jest zdecydowanie moją ulubioną słodkością. Lubię próbować różnych wyrobów i różnych wariacji smakowych, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok czekolady o smaku lawendy (szczególnie, że ma tak ładne opakowanie). Napar lub olejek lawendowy ląduje ostatnio w prawie każdym moim kosmetyku, lawendę bardzo polubiłam też w tej herbatce. Naprawdę byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej czekolady, skład ma przecież idealny. Niestety smak czekolady solo okazał się trudny do zniesienia, zjedzenie więcej niż jednej kostki na raz jest raczej niemożliwe. Wszystko jest okej, dopóki na języku czuć smak czekolady, która jest niczego sobie, po chwili jednak olejek lawendowy wypala kubki smakowe. Może to i dobrze, bo inaczej zjadłabym pół tabliczki za jednym posiedzeniem:) Mimo to, czekolady nie skreśliłam całkowicie, uznałam ją za całkiem interesującą przyprawę do deserów. Może by tak użyć jej do aromatyzowania trufli lub muffinek? Będą eksperymenty!




Na razie przetestowałam ją w takim towarzystwie i sprawdziła się całkiem dobrze.

Od dołu: zmiksowany banan, namoczone ziarenka chia, gruszka, orzechy, czekolada lawendowa.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...