Ładowanie...

Zagłosuj na mnie!

27.1.15

KSIĄŻKA: Jak dbać o włosy


OD WYDAWNICTWA 
Proste, fale, loki i sprężynki — oceń strukturę włosów i naucz się je poskramiać 
Kosmetyki — dowiedz się, co pomaga, a co szkodzi Twoim włosom 
Domowe rytuały — poznaj cudowną moc płukanek, mgiełek, masek i peelingów 

Wypadanie włosów, łupież, przesuszenie, zniszczone końcówki — to tylko kilka problemów, z którymi borykamy się na co dzień. A przecież jest ich znacznie więcej! Niektóre z nich to wynik kłopotów ze zdrowiem, jednak z większością spraw będziesz w stanie poradzić sobie bardzo szybko, w dodatku samodzielnie. Niezależnie od wieku, wolnego czasu i kondycji czupryny! Zdrowe, piękne, lśniące włosy to twoja wizytówka i dobry wskaźnik tego, co dzieje się w twoim organizmie. Warto poświęcić im nieco uwagi. 

 W ręce czytelniczek oddajemy poradnik autorki jednego z najpopularniejszych polskich blogów urodowych — Anwen. Jak dbać o włosy (www.anwen.pl). W książce Anwen opowiada o wszystkim, co musisz wiedzieć i robić, by Twoje włosy odzyskały naturalne piękno. Zmierzysz się z najczęstszymi włosowymi bolączkami i… szybko je pokonasz. Autorka zdradza sekrety właściwego mycia i odżywiania różnych typów włosów, podpowiada, jak zaradzić powszechnym problemom z fryzurą, podaje przepisy na maski, płukanki, wcierki. Jako prawdziwa włosomaniaczka nie ogranicza się przy tym do mechanicznego udzielania porad — każdą dolegliwość rozpatruje w kontekście wszystkich możliwych przyczyn i stara się podsunąć praktyczne metody działania. Jeśli chcesz kompleksowo zadbać o swoje włosy lub poradzić sobie z konkretnym problemem, który irytuje cię od lat, masz doskonałą okazję!

MOJA OPINIA
Anwen chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, o jej książce również sporo osób już słyszało. Czy warto ją kupić? Moim zdaniem tak.

Choć treści, które zawiera książka w większości pojawiły się już na blogu autorki, na papierze zostały rozszerzone i uporządkowane w logiczną całość. Książka oszczędza czas potrzebny do przekopania bardzo już obszernego bloga Ani. Osoby początkujące w temacie świadomej pielęgnacji włosów na pewno docenią to ułatwienie. 

Ania bardzo prostym i zrozumiałym językiem przestrzega przed szkodliwymi zabiegami i zwyczajami, podpowiada co jeść by mieć piękne włosy, doradza jakich kosmetyków i jakich składników szukać, uczy jak prawidłowo scharakteryzować nasze włosy i jak zaspokajać ich potrzeby. Na końcu książki prezentuje też przepisy na domowe kosmetyki, które nie rzadko dają lepsze efekty niż najdroższe maski kupione u fryzjera. Wiem, bo większość testuję na sobie już od dłuższego czasu.

Dużym plusem jest to, że książka nie jest pisana z perspektywy osoby posiadającej konkretny typ włosów. Naturalnie uczymy się o swoich  włosach i swojej cerze najwięcej, najłatwiej doradzać więc osobom o podobnych problemach. Ani udało się napisać coś ciekawego dla każdego, niezależnie od tego jaką porowatość czy strukturę włosów posiada:)

Jedynym minusem książki jest jej strona graficzna. Ze względu na moje wykształcenie i zboczenie zawodowe, ta pozycja aż kuje mnie w oczy:( Książka "ozdobiona" jest stockowymi zdjęciami, które aż proszą się o zastąpienie zdjęciami autorki. Typografia też niestety nie powala. Najgorszą zbrodnią jest moim zdaniem miniaturowej wielkości zdjęcie Anwen na tylnej zakładce książki. Wygląda niestety fatalnie, wielka szkoda, że posiadaczka jednych z najładniejszych włosów polskiej blogosfery nie została lepiej zaprezentowana w jej własnej książce.










Podziel się


23.1.15

WSPANIAŁEGO WEEKENDU! #29

W szaroburoponury styczeń ogromnie marzą mi się słoneczne Tatry


Jakie macie plany na weekend? Ja wyruszyłam do Warszawy na warsztaty. Tym razem zostaję na dwa dni, jeśli macie ochotę się ze mną spotkać, to zapraszam w niedzielę po południu do Zieleniaka na kawę, ze stolicy wyruszam dopiero o 18. Przy okazji możecie dowiedzieć się czegoś o tofu, bo zaraz po moim w Zieleniaku zaczyna się inny, bezpłatny warsztat.


Korzystacie z Twittera? Ja od niedawna tak:)

Darmowy podręcznik eko ogrodnictwa!

Może zrobicie sobie domowe mleczko do czyszczenia?

Mapy Googla zyskują nową, kolejową funkcjonalność.

Zjadłabym.

Producenci wody butelkowanej idą do sądu, bo ktoś śmiał podważyć marną jakość ich wyrobów:/

Bardzo ubolewam, że w Poznaniu praktycznie nie widać gwiazd. jak widać, nie tylko ja.

Poznaniany walczą o ładniejsze miasto♥

Czy wiecie, że włosy można umyć mąką?

Ku przestrodze!

Papier z butelek PET?

Street art

Czujecie potrzebę pomagania, ale nie macie pieniędzy? Ta aplikacja Was zainteresuje

Piękne wnętrza z dużą ilością zieleni

50 rad dla pięknych włosów

Hatalska zbadała generację Z

I na koniec muzyka, która przez ostatni tydzień grała u mnie non stop:



Podziel się


22.1.15

Grenn smoothie zimą? To możliwe!

Niedawno minęły dwa lata odkąd regularnie pijemy z niemężem green smoothie. Czy zima, czy lato, pięć razy w tygodniu miksujemy zielone warzywa liściaste z owocami. Dlaczego nie zrezygnowaliśmy z koktajli zimą, kiedy dostęp do świeżych liści i owoców jest utrudniony? Odpowiedź jest prosta. Korzyści jakie daje regularne picie koktajli są zbyt duże, żeby rezygnować z nich na kilka zimowych miesięcy. Jak więc sobie radzimy ze zdobyciem składników?  Najprostszym rozwiązaniem jest oczywiście wizyta w najbliższym markecie, gdzie bez problemu kupimy importowany szpinak i owoce. Z tego rozwiązania również korzystamy, ale jeśli tylko się da, radzimy sobie inaczej.


Jarmuż
To popularne ostatnio warzywo rośnie nawet pod śniegiem. Jeszcze przed świętami udało mi się kupić reklamówkę eko czerwonego jarmużu w poznańskiej kooperatywie. Zima jest w tym roku bardzo łagodna, więc na bazarach też jeszcze bywa.

Uprawa parapetowa
Jarmuż rośnie też na naszym parapecie. Wcześniej rósł na balkonie, niedawno dosiałam nowe roślinki i przestawiłam doniczkę na parapet. Rośnie jak na drożdżach, nawożę go tylko herbatką z pokrzywy. Na naszym parapecie rośnie też zbożowa trawka, ale tą częstują się głównie koty (i robią przy tym spory bałagan:/).

Ta trawa nie należy do ciebie!








Super foods 
Sięgamy też po sproszkowane algi: spirulinę i chlorellę. Niedawno do tego grona dołączył też młody jęczmień. Algi kupuję zazwyczaj stacjonarnie w tym sklepie*. Jęczmień dostałam do testów od Runa* (tu ma chyba najlepszą cenę). Spirulina i chlorella mają bardzo specyficzny i intensywny smak, więc nie da się ich dodać więcej niż płaską łyżeczkę. Smak jęczmienia jest mniej wyraźny, można dodać większą ilość i dzięki temu zapewnić sobie codzienną dawkę chlorofilu.

Domowe super food
Kilka miesięcy temu zachęcałam Was do zbierania mniszka i pokrzywy właśnie z myślą o zimie. Jeśli mnie wtedy posłuchaliście, powinniście mieć teraz w domowej spiżarni spory zapas darmowego super jedzenia. Jeśli nie posłuchaliście, zróbcie to w tym roku :)







Kiełki
Jednym z rozwiązań są też kiełki, najlepsze są te łagodne w smaku (burak liściowy, lucerna). Tych ostrych (brokuły, rzodkiewka) nie polecam. No chyba, że lubicie stawiać wyzwania swoim kubkom smakowym:)







Owoce 
W zimowych koktajlach stawiamy głównie na cytrusy. Te ekologiczne w nie najgorszej cenie można kupić np. w Lidlu, w ofercie są cytryny, pomarańcze, banany i również jabłka, ale te ostatnie wolę kupić w kooperatywie. Jeśli trafię na jakąś promocję, czasem kupuję ekologiczne owoce we wcześniej już wspomnianym sklepie VitaNatura*. Ostatnio dorwałam tam również opakowanie eko szpinaku w bardzo rozsądnej cenie. W zeszłym roku kupowaliśmy też owoce mrożone (truskawki, jagody), ale ze względu na ich nieciekawy smak w tym roku już tego nie praktykujemy. 

A Wy jak sobie radzicie z zimowymi koktajlami?



* To nie jest wpis sponsorowany:)


Podziel się


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...