7 lutego 2012

Recepta na klęskę

Kilka dni temu obejrzałam ciekawy dokument Johna Webstera "Recepta na klęskę". Film opowiada o eksperymencie do jakiego autor namówił swoją rodzinę. Przerażony informacjami na temat zmian klimatu, zaniepokojony ogromną ilością dwutlenku węgla produkowaną przez przeciętnego zjadacza chleba, postanawia zmienić swoje życie, przejść na niskowęglową dietę i w ten sposób pokazać innym, że jeszcze nie jest za późno na zmiany. Przekonuje żonę i dzieci do tego, by przez rok spróbowali zmniejszyć swój ślad węglowy. Walkę o czystsze środowisko rozpoczęli od zminimalizowania zużycia ropy naftowej i jej pochodnych. Sprzedali samochód, przesiedli się na komunikację miejską i rowery. Na wakację pojechali pociągiem. Laptop zasilali baterią słoneczną, przestali kupować plastik. To ostatnie okazało się najtrudniejsze. Okazuje się, że tworzywa sztuczne są praktycznie w każdym produkcie codziennego użytku. Rodzina nie może kupić normalnej pasty do zębów, papieru toaletowego, słodyczy, napojów, zabawek i wielu innych produktów do których byli przyzwyczajeni.

W staraniach Johna pojawia się też kilka absurdów. Nowy samochód zasilany biopaliwem John tankuje na stacji oddalonej o 300 km (!!!), każe żonie i dzieciom wyrzucić wszystkie, nawet niezniszczone plastikowe przedmioty, co raczej kłóci się z ideą dbania o środowisko. W ten sposób rodzina wyprodukowała nowe smieci, energia wykorzystana na produkcję tych przedmiotów została zmarnowana, a na dodatek, trzeba będzi zużyć jej jeszcze więcej, aby wyprodukawać substytuty tych przedmiotów z innych materiałów.

Przeprowadzony przez Johna i jego rodzinę eksperyment diamertalnie zmienił życie całej rodziny. Niektóre zmiany omal nie doprowadziły do rozpadu małżeństwa. Dbanie o środowisko przerodziło się u autora wręcz w obsesję, natomiast jego żona od samego początku była bardzo sceptycznie nastawiona do całego pomysłu. W kilku przypadkach jej niechęć do zmian była dla mnie niezrozumiała. Zupełnie rozumiem natomiast, dlaczego stanowczo odmówiła kąpania się w zimnej wodzie :) Oczywiścię wodę należy oszczędzać, energię również, ale nie można popadać w skrajności.

Zmiana trybu życia, oprócz trudności przyniosła rodzinie też wiele kożyści. Dzięki rezygnacji z telewizora spędzali razem więcej czasu, zawiązywały się ciaśniejsze więzi. Dzięki uporowi głowy rodziny, wszyscy zaczeli zastanaiwać się jaki wpływ na środowisko mają konkretne zachowania. Z wyliczeń Johna wynika, że przez rok zmniejszyli zużycie CO2 o połowę.

Po roku niskowęglowej diety, rodzina wróciła do niektórych zwyczajów (m.in do pasty do zębów), ale dbałość o środowisko nadal jest dla nich ważna.

Gorocą polecam Wam ten film, może i w waszym życiu coś się zmieni.



  1. Pozwoliłam sobie wspomnieć o Tobie w moim najnowszym wpisie na blogu. Właśnie zabieram się za oglądanie tego dokumentu :))) Dziękuję za pomysł na wieczór! ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search