9 lipca 2012

Mój pierwszy raz- zakupy na zrobsobiekrem.pl i biochemiaurody.com

Kosmetyki samorobione stają się w Polsce coraz popularniejsze. Moda na kręcenie własnych kremów, balsamów, odżywek i szamponów przywędrowała do nas z za zachodniej granicy i ma się u nas coraz lepiej. Jak grzyby po deszczu w sieci wyrastają nowe internetowe sklepy oferujące półprodukty niezbędne do wykonania domowych kosmetyków. Codziennie pojawia się kilka nowych blogów o domowej pielęgnacji. Na moje szczęście (a właściwie mojej skóry) i nieszczęście mojego portfela kilka miesięcy temu trafiłam na kilka takich blogów, zaintrygowana zrobiłam swoje pierwsze zakupy w półproduktowym sklepie i wsiąkłam na dobre.

Jako pierwszy sklep wypróbowałam Biochemię Urody. Na początku nieśmiało zakupiłam zestaw do wykonania pudru matującego (tani, skuteczny i mega wydajny), kilka olejków roślinnych, które dodawałam do kremów i hydrolaty, które na stałe zastąpiły mi toniki (a latem trzymane w lodówce znakomicie sprawdzają się jako chłodzące mgiełki do twarzy i ciała). Później coraz śmielej kupowałam kolejne produkty i po ich wypróbowaniu pozbywałam się ich drogeryjnych zamienników. Na Biochemii Urody zaczęłam zaopatrywać też mamę i siostrę. Obie są równie zachwycone co ja:) Moje dotychczasowe hity z tego sklepu to wspomniany już puder i serum Lemon, które zastępuje mi krem na noc. BU ma też jedną bardzo dużą zaletę, a mianowicie dostawy. Sklep współpracuje z kurierami Poczty Polskiej. Kurier zawsze dzwoni przed przyjazdem, umawia się na konkretną godzinę i o tej faktycznie godzinie przyjeżdża. Bardzo miła odmiana po moich przygodach z firmą GLS.

Jako drugi sklep wypróbowałam Zrób sobie krem. Lubie ten sklep ze względu na bardzo szeroką ofertę i bardzo duży zbiór receptur. To istna kopalnia wiedzy, ale też silny uzależniacz. Uwaga, bo można tam zostawić naprawdę ciężkie pieniądze:) Mimo wszystko polecam Wam zapoznanie się z ofertą tego sklepu, całkiem możliwe, że znajdziecie tam rozwiązanie swoich urodowych problemów. Ja w tym sklepie zaopatruje się głownie z olejek z pachnotki (więcej o nim pisałam już TU), macerat z nagietka, który z pachnotką tworzy duet nie do pokonania oraz glinki, spirulinę i zimnotłoczone olejki. 

Ostatnio moje biochemiczne wtajemniczenie wznosi się o poziom wyżej i zamierzam dzisiaj ukręcić swój pierwszy samodzielny (nie z zestawu) krem do twarzy (według receptury Italiny), płyn miceralny (według receptury ZSK) i może jeszcze serum nawilżające (według receptury kascysko). To wymagało zrobienia nieco większych zakupów (nagrodzonych zresztą przez ZSK gratisami, m.in rewelacyjnym peelingiem ze skały wulkanicznej). Niezbędne było też zaopatrzenie się w kilka akcesoriów ułatwiających wykonanie mikstur. Na allegro kupiłam bardzo dokładną wagę jubilerską, spieniacz do kawy (ułatwia mieszanie kremu) na szczęście mam w domu, kilka strzykawek do odmierzania składników też się znajdzie. Teraz tylko trzeba przystąpić do pracy.




Zastanawiacie się dlaczego w ogóle Wam o tym wspominam? Ano dlatego, że dzięki samodzielnemu wykonywaniu kosmetyków mamy pewność, że:

  • nasze kosmetyki nie zawierają zbędnych i szkodliwych składników takich jak: parabeny, PEGi, pochodne ropy naftowej, barwniki, silne konserwanty, sztuczne substancje zapachowe, pochodne formaliny;


  • mamy też szansę dopasować kosmetyk do potrzeb naszej skóry (tylko musimy je najpierw poznać). Ja wiem, że moja skóra potrzebuje silnego nawilżenia. Wiem też, że niektóre składniki mnie uczulają, inne zapychają pory skóry. Powoli (niestety głownie metodą prób i błędów) eliminuję to co złe, wprowadzam to co dobre i w końcu zauważam różnicę. Moja cera nie jest jeszcze idealna, ale podejrzewam, że przechodzi teraz okres oczyszczania (od niedawna stosuję OCM) i za miesiąc będzie już lepiej;

  • mamy też pewność, że nasze kosmetyki są w 100% wegańskie, nie zawierają żadnych substancji pochodzenia zwierzęcego. W półproduktowych sklepach można kupić produkty pochodzenia zwierzęcego (np. lanolina), ale znaczna ich większość substancje pochodzenia roślinnego;

Jeśli ktoś chciałby rozpocząć zabawę z półproduktami to na początek najlepiej kupować małe ilości produktów (żeby sprawdzić czy nasza skóra je polubi), skorzystać z gotowych zestawów (odpada problem odmierzania składników) lub kupić produkty, którymi można ulepszyć drogeryjne kosmetyki naturalne (np. olejki do kremów, glicerynę i aloes do odżywek do włosów, glinki i spirulinę do maseczek).


Czujecie się zachęcone do samodzielnego wykonywania kosmetyków? A może macie już jakieś doświadczanie w tym temacie?

  1. Właśnie szykuję się do zakupów, ale myślałam o ecospa. Wcześniej kupowałam tam olejki i glinki.Teraz, na poważnie miałam zebrać składniki na krem i balsam.
    Zerknę na podane przez Ciebie strony i porównam ceny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze z ecospa nie korzystałam, ale widzę, że mają fajny wybór olejków eterycznych, więc może też się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam za sobą mniej lub bardziej udane próby ukręcenia kosmetyku z półproduktów. Lubię EcoSpa oraz ZSK. Najbardziej jednak lubię robić kosmetyki z tego, co mam w mojej kuchni :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektóre składniki jakie moża kupic np w zsk, wcale nie są takie super naturalne- niestety. Miałam spora "bazę" z charakterystyką większości ale oczywiście teraz nie moge znalesć (tych szkodliwych). Na stronie : http://www.ewg.org/skindeep/search.php?query=Lanolin można porównać i dowiedzieć sie o właściwościach- czego nie mieszać, itd.
    Popieram naturalne kosmetyki i wsz sklepy z półproduktami sa super- bo można decydować czym się smarujemy- nie tylko chemią ze sklepów, ale masełkami, olejami itd. Po pierwszym zauroczeniu przejrzałam m.in. stronę (http://www.ewg.org/skindeep/) i wiele produktów przestało mi odpowiadać , slp ma ekocertyfikaty a takie cudne wcale nie jest.
    No i kwestia sprzedawania olejów po 15ml/30mnl za dyche... na początek jak najbardziej. ale czy ten plastik jest taki dobry? a sklep ma być eko, naturalny, zdrowy. Olej winogronowy z biedronki jest w szklanej butelce a właściwości są b.dobre. no i za litr ok 15 zł. Nie wspominając o oliwie z oliwek.

    nie mam wiedzy chmika ale jak widze cos takeigo to zaczynam się zastanawiać:
    - http://www.ewg.org/skindeep/search.php?query=Sorbitan+Laurate
    - http://www.ewg.org/skindeep/search.php?query=Methyl+Glucose+Sesquistearate
    Pozdrawiam.
    (nikogo nie reklamuje, nikt mi za ten komentarz nie płacił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację. Nie wszystkie półprodukty w tych sklepach są w 100% ok. Ale wystarczy wybierać te bezpieczne i z nich też można skręcić wartościowe kosmetyki. Tylko trzeba wcześniej sporo poczytać.
      Co do olejów, w życiu nie przyszło by mi do głowy kupować oleju z pestek winogron w takim sklepie:) Kupuję tam tylko olejki, których nigdzie indziej nie można kupić (np. z pachnotki czy pestek malin), a mają bardzo cenne dla mojej skóry właściwości. Ale te opakowania faktycznie mogłyby być lepiej rozwiązane.

      Usuń
    2. Jesli posiadasz jakiś dobry emulgator który nie jest "fee" i zechcesz się podzielić to będę wdzięczna:)

      Usuń

Start typing and press Enter to search