30 września 2012

Jedź, nim zgnije!




Każdego roku Amerykanie wyrzucają do śmierci prawie pięć milionów ton jedzenia. Sklepy i supermarkety na wielką skalę pozbywają się produktów nadal zdatnych do spożycia. Łatwiej, a czasem także i taniej jest umieścić coś w koszu niż pozwolić, by zjedli to inni.

Jeden z bohaterów filmu, zawodowy kucharz przygotowuje łososia nadziewanego serem feta i szpinakiem, przybranego sosem i pomarańczami. Koszt tego wykwintnego dania jest żaden. Wszystkich składników dostarczyły kontenery stojące pod supermarketami.
Reżyser JEREMY SEIFERT cztery lata temu zasilił coraz liczniejsze grono ludzi "nurkujących" w kontenerach w poszukiwaniu jedzenia. "Gdy wydobędziesz z kontenera befsztyk wołowy, młode brokuły i ziemniaki, po czym je zjesz - a okazuje się, że smakują świetnie i na dodatek są pełnowartościowe - zaczynasz głębiej zastanawiać się nad marnotrawstwem" - mówi 34-letni filmowiec.
Amerykańskie społeczeństwo pozbywa się niemal połowy wyprodukowanej żywności. Sklepy i supermarkety wyrzucają wciąż jadalne produkty spożywcze, gdyż jest to dla nich łatwiejsze i tańsze niż przekazanie ich potrzebującym. Właśnie temu procederowi poświęcony jest film Seiferta "Jedz, nim zgnije!". To dynamiczne i wnikliwe studium nadmiaru we współczesnym społeczeństwie. "Marnotrawstwo jest produktem ubocznym zbytku" - zauważa reżyser. "Wyrzucanie jedzenia to zły nawyk, nad którym większość z nas nawet się nie zastanawia". 


Jedź, zanim zgnije! (Dive, 2010) to kolejny bardzo ciekawy dokument, który zmienia sposób w jaki patrzymy na świat. Opowiada o grupie ludzi, którzy nie płacą za swoje jedzenie. Opowiada o ludziach, którzy wyciągają pełnowartościowe produkty spożywcze z supermarketowych śmietników. Co noc wyciągają tak duże ilości jedzenia, że nie są w stanie tego sami zjeść. Nie mają już miejsca w domu, żeby przechowywać tak duże ilości mięsa, owoców, jajek i warzyw, których co noc pozbywają się sklepy. 

Główny bohater i zarazem reżyser dokumentu dzieli się z widzami swoją frustracją i przemyśleniami na temat marnowania żywności w Stanach. Co dzień próbuję zmienić rzeczywistość, która go otacza. Chce powstrzymać ogromne marnotrawienie jedzenia i energii wykorzystywanej do jego produkcji. Próbuję wpłynąć na sieci marketów, próbuje pomóc bankom żywności, w których brakuje jedzenia dla wszystkich potrzebujących. Promuje freeganizm i pokazuje, że w ten sposób można codziennie jeść pełnowartościowe posiłki bez wydawania ani centa.

Polecam!
  1. To prawda, że ludzie sporą część jedzenia np. obiadu zamiast po prostu przechować w lodówce i mieć na drugi dzień wolą je po prostu wyrzucić do śmietnika. U mnie w domu nic nie zmarnuje. Gdy zostanie chleb który już nie jest pierwszej świeżości suszymy go, a później oddajemy pewnej znajomej, która ma konie. Gdy zostanie wędlina lub jakieś inne resztki jedzenia dokarmiamy nim koty.

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search