10 listopada 2012

Jaki był...październik 2012

Zobaczyłam dziś u Anwen ciekawy wpis w fajny sposób podsumowujący wydarzenia ostatniego miesiąca. Włosowa guru polskich blogerek zapożyczyła pomysł od Em, a ja postanowiłam spapugować :D.  Dodałam od siebie jeszcze dwa punkty i podsumowałam miniony miesiąc, który minął mi nie wiadomo kiedy.



1. Najważniejszy wpis
Zdecydowanie ten o siemieniu lnianym. Spotkał się z dużym zainteresowaniem z Waszej strony, co mnie oczywiście bardzo cieszy. Mam nadzieję, że len w końcu zacznie być spożywany, a nie tylko wklepywany i wcierany we włosy :D

2. Najciekawszy przeczytany artykuł
Zalecenia żywieniowe dla wegetarian i wegan.

3. Przeczytane książki
W tym miesiącu wyjątkowo mało, bo tylko jedna. Nawet nie przeczytana, ale wysłuchana. Jedź, módl się kochaj. Nie zachwyciła mnie na tyle, żeby się tu o niej teraz rozpisywać.



4. Obejrzane filmy







5. Najczęściej słuchane piosenki
W październiku było spokojnie. Reggae poszło na chwilę w odstawkę. Znalazłam kilka fajnych remixów, których jeszcze nie mam dość (mimo, iż słucham ich codziennie od ponad miesiąca).










6. Najlepszy zakup
Bobble bottle. W zasadzie się z nią nie rozstaję. 

7. Ulubione jedzenie
W październiku królowała u mnie dynia. W formie zupy i ciastek według przepisu arbuzowedaiquiri (u mnie bez jajek). Były też muffinki z dynią, ale zjadły się tak szybko, że nawet nie zrobiłam im żadnego zdjęcia.





8. Ulubione produkty kosmetyczne
Wszystkie samorobine. Czekoladowa maska do włosów, o której już Wam wspominałam. W październiku zrobiłam też własny balsam do ust zainspirowany wpisem Lili Naturalnej. U mnie za pigment posłużyła próbka podkładu mineralnego, który dla mnie był trochę za ciemny i szczypta różu mineralnego. Bosko pachnie kokosem i ma bardzo fajny kolor.

9. Podróże
Na początku miesiąca udałam się do Gniezna, gdzie miałam zaszczyt zostać Matką Chrzestną pewnego młodzieńca, w którym jestem bezgranicznie zakochana (niemąż mam nadzieję wybaczy :D ). Nie obyło się bez wpadek i stresów, znikających pociągów, gonienia czasu taksówką, niekontrolowanego wybuchu śmiechu w kościele i kilku innych przygód. Tak. Raczej nie jestem dobra w te klocki. 
Dwa tygodnie później pojechałam do Łodzi, żeby spotkać się z młodym przystojniakiem ponownie i przy okazji odwiedzić Łódź Design Festiwal.

Nowy budynek łódzkie filmówki.


Mural w okolicach Piotrkowskiej.

Recyklingowy kwietnik.








Projekt w którym maczałam paluszki. Niestety tabliczka ze składem grupy projektowej zaginęła w akcji:/



10. Powód do dumy
Mój pierwszy samodzielnie wykonany krem do twarzy. Bazowałam na przepisie Italiny. Krem zrobiłam z myślą o niemężu, któremu nie przypasowały kremy Alterry i trzeba było ratować buźkę czymś bez alkoholu i zapychaczy. Kremik się spisuje, też go czasem używam, także Italina, chylę czoła za recepturę.

11. Najlepsze momenty miesiąca
Wszytskie spędzone z Jasiem♥






12. Plany na przyszły miesiąc
Noc reklamożerców w Multikinie, krótki wyjazd na Mazury i pewnie wypad do kina na Breaking Dawn part 2 (tak wiem, że to dla nastolatków :D).

  1. Nie dziwię się, że najlepszymi momentami miesiąca były chwile z Jasiem. Jest przesłodki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Great post! I'm your new Follower.. I hope you visit my blog sometimes. Thanks! :) Kisses from VV!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaś jest prześliczny :))) w przyszłym miesiącu dopiszę sobie jeszcze Twoje 2 nowe podpunkty ok? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. otagowałam Cię ;) mam nadzieję, że przyłączysz się do zabawy!
    http://essentiavita.blogspot.com/2012/11/tag-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search