2 grudnia 2012

Jaki był....listopad 2012

1. Najważniejszy wpis
Dlaczego powinniśmy żyć wśród drzew

2. Najciekawszy przeczytany artykuł

Dzięki Italianie trafiłam ostatnio na bloga Arsenic, a tam na bardzo ciekawe wpisy dotyczące analizy kolorystycznej. Niewiele myśląc wysłałam Arsenic kilka swoich zdjęć z prośbą o pomoc. Okazało się, że jestem jesienią. Trochę mnie ta informacja zaskoczyła, ale też ucieszyła, bo upewniłam się w końcu, że mój wybór Henny Khadi z Almą był jak najbardziej trafny. W końcu mam pewność, że mogę być ruda. Tak jak zawsze chciałam:)

3. Przeczytane książki
W tym miesiącu dorwałam się do słynnej już trylogii o Christianie Greyu. Pierwszą część przeczytałam po polsku (czego bardzo żałuję), pozostałe dwie w oryginale. Po angielsku znacznie lepiej się to czyta, ubogi język tak bardzo nie kłuje w oczy. Powtarzające się co chwila wzmianki o wewnętrznej bogini (co to w ogóle za zwrot jest!), przygryzaniu wargi i przewracaniu oczami były denerwujące, ale historia wciągnęła mnie na tyle, że przeczytałam wszystkie trzy tomy. Drugi podobał mi się najbardziej. Potem z rozpędu przeczytałam jeszcze Trzy odcienie pożądania (też w oryginale). Całkiem to fajna literatura na jesień, taka rozgrzewająca mogłabym rzec :D







4. Obejrzane filmy

8/10



5. Najczęściej słuchane piosenki
Miesiąc upłyną pod znakieLykke Li, Blackmill i kolejnych remixów.











6. Najlepszy zakup
Odpowiednik perfum Gucci Rush 2. Są boskie!

7. Ulubione jedzenie
Niestety w połowie listopada dopadło mnie zatrucie pokarmowe i przez bardzo długi czas jadłam głównie mandarynki. Jako jedyne nie powodowały u mnie mdłości. Jadłam też sporo ekspresowej pomidorowej, która ratowała mi życie po zakrapianych dużą ilością różowego wina imprezach:) W tym miesiącu nie testowałam żadnych nowych przepisów, muszę to koniecznie nadrobić w grudniu. 

8. Ulubione produkty kosmetyczne
Listopadowym hitem jest moje serum nawilżające inspirowane maską Orientany. Używam go codziennie i nie wyobrażam już sobie codziennej pielęgnacji bez tego specyfiku. Ostatni miesiąc upłyną też pod znakiem kwasów. Codziennie używam toniku z kwasem mlekowym by Lorri, zafundowałam też sobie serię zabiegów w salonie kosmetycznym. Z efektów jestem bardzo zadowolona.

9. Podróże
W tym miesiącu bardzo skromnie. Wyskoczyłam tylko na weekend do rodzinnego miasta. Na szczęście Mazury przywitały mnie pięknym słońcem:)

10. Powód do dumy
Mój przepis na pomarańczowo-czekoladowe trufle został wyróżniony w konkursie organizowanym przez fundację WIEMY CO JEMY. Przepis nie został jeszcze opublikowany, wypatrujcie go w piątek.

11. Najlepsze momenty miesiąca
Tę konkurencję zdecydowanie wygrywa mazurski zjazd absolwentów podstawówki:D Niezawodna ekipa+dobre wino+muzyka+jedzenie= zabawa do 6 rano! Już nie mogę doczekać się następnej takiej imprezy:)

12. Plany na przyszły miesiąc
W grudniu czekają mnie oczywiście świąteczne zakupy (jak dobrze, że jutro dzień darmowej dostawy), dużo gotowania (muszę w końcu przetestować kilka nowych przepisów) i pierwsze urodziny chrześniaka.

  1. Właśnie poprosiłam swojego Mikołaja,żeby mi przyniósł "50 twarzy Greya". Strasznie jestem ciekawa tej ksiazki. Co prawda tez slyszalam o ubogim jezyku,niemniej sama historia mnie interesuje;) Savages widzialam-chyba ktos tu probowal nasladowac Tarantino,ale mu nie wyszlo ;) hehe Iiii... moje kochane Fever Ray:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się Savages podobało. Może dlatego, że nie znam za dobrze filmów Tarantino i nie patrzyłam na ten film w ten sposób.

      A Fever Ray podoba mi się z każdym dniem coraz bardziej:)

      Usuń
  2. o, ja też nie wiem jaką jestem porą roku
    obserwuję i zapraszam do tego samego :)

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search