27 lutego 2013

Mój kuchenny niezbędnnik

Są takie sprzęty, bez których moja obecność w kuchni nie miałaby większego sensu. Codziennie przynajmniej jeden z nich ciężko pracuje nad moim obiadem, kolacją czy śniadaniem. Dziś chcę pokazać Wam, bez czego nie wyobrażam już sobie gotowania.




1. Młynek do kawy
Mieli nie tylko kawę, ale też siemię lniane, sezam do gomasio, płatki i kasze na mąki, czy migdały do pasty do mycia twarzy.

2. Blender
Odkąd piję zielone smoothie, jest na chodzie codziennie. Kupiony podczas przedświątecznej promocji w Lidlu. Radzi sobie z miksowaniem zieleniny na koktajl, orzechów na mleko, mrożonych bananów na lody. Naprawdę ciężkie ma ze mną życie :)

3.Malakser
Stary malakser Zelmera, chyba nawet starszy niż ja (ani razu nie był naprawiany!), dostałam go od Babci. Choć ma nico mniejszą moc niż blender, jest niezastąpiony przy mieleniu sera czy orzechów na sernik i ziemniaków na placki ziemniaczane. Chociaż jest niesamowicie ciężki i już mocno zmęczony życiem, bardzo się lubimy.

4. Sokorowirówka
Ma dziewczyna swoje lata, podobnie jak malakser, dostałam ją od babci. Głośnia jest strasznie, koty uciekają przed nią pod łóżko. Soki robi smaczne, przecierowe, z dużą ilością fusów. Odkąd odkryłam zielone smoothie stoi zakurzona na lodówce, ale jak zacznie się sezon na świeżą pokrzywę, na pewno wróci do łask.

5. Kubek termiczny
Kupiony w sklepie Tchibo. Choć nie służy do gotowania, to jest ze mną codziennie. Ciepła herbata wypita w zimnym tramwaju czy pociągu lub kawa zawieziona rowerem do parku, wypita w pierwszych promieniach wiosennego słońca warta była tych 40 złotych. 

6. Butelki i dzbanek bobble
Każdy dzień zaczynam od wypicia szklanki wody. W ciągu dnia staram się wypić jeszcze przynajmniej dwa litry. To zadanie ułatwia mi znacznie bobble. Butelkę mam zawsze w torebce, niezależnie od tego, gdzie aktualnie idę.

7. Sitko do gotowania na parze.
Pasuje do wielu garnków, jest idealne do gotowania ziemniaków, fasolki szparagowej, brokułów czy kalafiora. Ziemniaki z wody już mi nie smakują, odkąd je mam.

8. Dobry garnek
Ja mam garnek firmy nuovo, moi rodzice korzystają z zeptera. Garnki są drogie, ale niezastąpione. Idealne do gotowania kasz, warzyw czy zup. Wystarczy wstawić, zaczekać aż zacznie wrzeć, wyłączyć, wyjść np. do sklepu i po powrocie mamy potrawę gotową. Umożliwiają gotowanie w małej ilości wody i smażenie w małej ilości tłuszczu, dzięki temu potrawy zachowują więcej witamin i minerałów.

9. Opiekacz
Kolejny prezent od Babci. Niezawodny jeśli mam ochotę na pieczone jabłka, domowe zapiekanki, hamburgery, grzanki czy prażone orzechy z miodem. Bardzo szybko się nagrzewa, trzeba pilnować, żeby nasze danie się nie spaliło. Ale i tak go uwielbiam. Jak chodziłam jeszcze do podstawówki, moja mam spakowała go w plecak i zabrała do Zakopanego. Spaliśmy wtedy w schronisku młodzieżowym zorganizowanym w szkole, a opiekacz służył nam do podgrzewania mleka na poranne kakao :)


Co mi się jeszcze marzy?

Kiełkownica
Kiełki zazwyczaj przygotowuję w szklance. Taki sposób wystarcza mi w zupełności jeśli kiełkuję strączki, słonecznik czy dynię. Nasionka kilka razy dziennie przepłukuję na sitku i wrzucam ponownie do szklanki.  Problem mam natomiast z małymi nasionkami (marczewki czy kapusty), które przelatują przez oczka i gęstego sitka. marzy mi się jakaś kiełkownica, która podoła kiełkowaniu malutkich nasionek. Znacie może taką?

Blender kielichowy
Kiedy mój malakser wyzionie ducha, będę się rozglądać za dobrym blenderem kielichowym. Marzy mi się jakiś wypasiony, Vitamix na przykład :D Mam nadzieję, że sprzęt po Babci pociągnie na tyle długo, że będzie mnie w końcu stać na ten amerykański kombajn.

Parowar
Chciałabym mieć parowar. Kilka ziemniaków mogę oczywiście ugotować na sitku, ale czasem potrzebuję ugotować i ziemniaki i fasolkę i brokuła do jednego posiłku. Z jednym sitkiem trwa to trochę za długo. No i fajnie byłoby się w końcu nie martwić, czy w garnku nie skończyła się przypadkiem woda (z pod pokrywki jednak trochę ucieka). Niestety na razie nie mam na takie sprzęt miejsca w kuchni :(


P.S.1. Do końca lutego w sklepie waterbobble.pl trwa promocja. Przy zakupie za powyżej 100 zł- dostawa gratis!

P.S.2. Do końca lutego trwa też konkurs na facebooku.
  1. Fajnie to wszystko opisałaś i co najważniejsze ludzie z niewielkim wyposażeniem kuchennym czy początkujące gospodynie uwierzą, że do zdrowego odżywiania nowoczesne urządzenia są przydatne, ale nie konieczne :-)

    Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Blender kielichowy o dużej mocy zmienił moją kuchnię. na serio, nie wyobrażam sobie bez niego życia. natomiast muszę kupić młynek do kawy - siemię lniane czeka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój młynek kupiłam w carrefurze. Kosztował jakieś 30 zł i od 5 lat śmiga, aż miło.

      Usuń
  3. No ja dostałam od lubego na walę tynki mikser kielichowy 1000 W i nie mogę się nadziwić jakie puszyste są moje zielone szejki. Na urodziny chyba sobie zażyczę wyciskarkę do soków co bym mogła też zielone soki popijać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się marzy szybkowar...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi tez się marzy blender kilelichowy :)

    Kiełkownica jest u mnie niezbędnikiem i naczynie do gotowania na parze :)

    tez ostatnio myślałam o takim poście ;) Coś jak Ulubieńcy ;P Tez sobie taki zrobię , a co! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, jak mi sie marzy sokowirowka, szkoda,ze czesto teraz nowe, swiezo produkowane sprzety tak szybko sie psuja - jakos nie mam do nich zaufania, jak do takich wlasnie starych(lecz nie do zdarcia) sprzetow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, marketing zrobił swoje. Teraz robi się produkty, które po dwóch altach mają się zepsuć :(

      Usuń

Start typing and press Enter to search