16 marca 2013

Magazyn Organic

Kilka dni przechadzając się po Empiku natknęłam się na nowy numer Magazynu Organic. Zdziwiłam się trochę, bo nawet nie wiedziałam, że wychodzi (śledzę fanpage magazynów które kupuję, więc zazwyczaj wiem, kiedy nowy numer trafia do sprzedaży). Bez wahania poszłam z nim do kasy i kolejny raz się nie zawiodłam. Wydaje mi się, że pismo to jest ciągle mało popularne, więc postanowiłam Wam o nim przypomnieć. 



Organic to jedyny magazyn, który pochłaniam od deski do deski za jednym podejściem. Jeszcze się nie zdarzyło, żebym jakiś artykuł pominęła. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że artykuły są bardzo dobrze napisane, zawsze zawierają jakieś nowe dla mnie informacje (to właśnie dzięki Organic dowiedziałam się o green smoothie). Jeśli autorzy zabierają się za jakiś temat, to na poważnie. Wyczerpująco go opisują. Często czytając np. Vege, wkurzam się na liźnięte bardzo powierzchownie tematy, duże zdjęcie, dwie kolumienki tekstu. W Organic jest mało zdjęć (a jeśli są, to czarno-białe), ale treści jest za to bardzo dużo. Lubię to!

Magazyn Organic jest kwartalnikiem wydanym na szarym, ekologicznym papierze. Można czytać go też on-line. Wersja papierowa kosztuje 8,90 zł. W najnowszym numerze przeczytać można bardzo ciekawe artykuły na temat ekologicznych pochówków, domów pasywnych czy gotowania obiadu... w zmywarce. Jest też artykuł o sezamie, kuchni witariańskiej i pielęgnacji skóry zimą.




Znacie? Czytacie? Jeśli nie, to na zachętę proponuję pierwsze trzy numery magazynu, które można przeczytać bezpłatnie on-line (klikajcie na zdjęcia).

http://organicmagazine.pl/images/stories/test/okladkazeronastrone.jpg  http://organicmagazine.pl/images/stories/spoleczenstwo/okladkanumer2.jpg


Polecam Wam również stronę www magazynu i facebookowy fanpage, co jakiś czas pojawiają się tam ciekawe artykuły:




  1. Bardzo lubię i okazyjnie kupuję. Moc ciekawych artykułów rekompensuje drobne literówki i błędy, które się tam wkradają nadzwyczaj często (mają tam kogoś od korekty? :P).
    Znacznie lepszy od estilo, którego prenumeraty z każdym jednym numerem co raz bardziej żałuję i w którym właściwie nie ma niczego ciekawego. Za to same reklamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do e!stilo mam dokładnie takie same odczucia. Jeszcze mniej tam treści niż w Vege.

      Usuń

Start typing and press Enter to search