9 maja 2013

Jaki był...kwiecień 2013

1. Najważniejszy wpis
W kwietniu najbardziej zainteresowały Was przepisy na raw vegan rafaello i owsiany jogurt. Chętnie czytaliście też relacje z Tygodnia innego niż wszystkie.


2. Najciekawszy przeczytany artykuł

3. Przeczytane książki
Skończyłam pierwszą część trylogii Millennium, od razu zaczęłam czytać drugi tom. Niemąż wpadł na ten sam pomysł i teraz wyrywamy sobie książkę z rąk.


Jeśli chodzi o drugą książkę, to ramach komentarza przytoczę Wam jeden fragment.
"W wielu książkach, które mówią ogólnie o zdrowiu lub o jakieś specyficznej chorobie, zalecane są tak drakońskie diety, że nawet św. Franciszek z Asyżu wzdrygnąłby się na myśl o nich.

Na przykład zaleca się w nich, aby codzienny posiłek składał się z jednej łyżki oliwy, czterech uncji (uncja=28g) ryby i pęku warzyw. Och, a dlaczego by nie zjeść jako przekąski połówki pomarańczy zamiast pączka. A w kinie, zamiast podjadać prażoną kukurydzę, można przecież chrupać marchewkę.
Nasz punkt widzenia na tę sprawę jest inny. Tak, chcemy być zdrowi i mieć piękną skórę bez trądziku. Jednak, aby to osiągnąć, nie musimy stosować obsesyjnej i bezlitosnej 'abstynencji pokarmowej'."
Aż mi się włos na głowie jeży, że takie słowa wyszły z pod palców lekarza. Jego receptą na problemy skórne i dietę ubogą w antyoksydanty są....suplementy. Dokładnie to 11 różnych. Brawo doktorze! I o ile opis kuracji zewnętrznej ma jeszcze jakiś sens, nawet zdecydowałam się ją zastosować (głownie dlatego, że prawie wszystkie zasady stosowałam już wcześniej i działało), tak częścią na temat kuracji wewnętrznej można sobie dupę podetrzeć. Ja tam wolę zjeść sałatkę niż 11 tabletek.





4. Obejrzane filmy

Nowym Bondem jestem rozczarowana. Żadnych wypasionych gadżetów, zabawa w Kevina samego w domu i niedorobione sceny na green screenie. 7 psychopatów- kolejny raz przekonałam się, że amerykanie nie potrafią robić dobrych komedii. Szwedzka wersją Millenium też mnie nie zachwyciła. Bardzo dobrze oglądało się natomiast filmy w których maczał palce Plan B (The Sweeny i Ill Manors).

6/10
5/10
7/10
7/10
6/10

5. Najczęściej słuchane piosenki






6. Najlepszy zakup
Nie przypominam sobie nic ciekawego.



7. Ulubione jedzenie

Moim kwietniowym odkryciem jest jogurt owsiany. Jestem nim zachwycona. Niebawem napiszę o nim jeszcze raz. 
W kwietniu spróbowałam też słynnych już wege burgerów z poznańskiego Piece of cake. Śniły mi się ostatnio (czy jest na tej planecie ktoś oprócz mnie, kto śni o burgerach ze szpinaku? :D). Dziś planuję zrobić podobne w domu.


8. Ulubione produkty kosmetyczne

Znalazłam dla siebie idealną odżywkę do włosów bez spłukiwania i stylizator w jednym. Zrobiłam mgiełkę do włosów według przepisu Arsenic. Zamiast hydrolatu rozmarynowego użyłam wody z kwiatów pomarańczy (ubóstwiam ten zapach). Niestety solo się u mnie nie sprawdziła, więc rozcieńczyłam ją rozwodnionym żelem lnianym. Teraz spisuje się znakomicie, zarówno na włosach, jak i na skalpie. Pięknie pachnie, łagodzi skalp i podkreśla skręt.

Zrobiłam też szampon, tym razem wspomogłam się recepturą Italiany. Od siebie dodałam tylko odrobinę oleju jojoba. Szampon trochę plącze włosy, ale generalnie jestem z niego zadowolona. Bardzo dobrze sprawdził się też u niemęża.

Znalazłam  idealny dla siebie sposób na krem pod oczy. Podpatrzyłam go u Aliny Rose. Od miesiąca zamiast kremu pod oczy (nie udało mi się znaleźć żadnego, który by nie uczulał) stosuję naturalną, roślinną pomadkę. Obecnie wykańczam Noni Care, ale jak tylko się skończy, pewnie sama zrobię podobną. Aplikacja jest wygodna, wystarczy pomadkę chwilę potrzymać w dłoni lub włożyć do kieszeni spodni, żeby się ogrzała i zmiękła, a potem pomalować nią oczy :) W przeciwieństwie do czystego oleju nie spływa, nie zapycha porów pod oczami i nie dostaje się tak łatwo do oczu.


9. Podróże
W tym miesiącu udało mi się wyrwać tylko na jeden dzień do Wolsztyna na paradę parowozów. Jeszcze nigdy nie spędziłam tyle czasu na dworcu (13-23 z małą przerwą na naleśniki i spacer nad jeziorem) :D. 


10. Powód do dumy
W tym miesiącu udało mi się nauczyć dwóch nowych programów graficznych (w tym jeden do 3D). Z dumą obserwuję też statystyki bloga i facebooka. Bardzo się cieszę, że jest Was to coraz więcej :)


11. Najlepsze momenty miesiąca
Bardzo miło wspominam Tydzień inny niż wszystkie. Mam nadzieję, że bierzecie udział w turze otwartej :) Bardzo jestem też zadowolona z warsztatów analizy kolorystycznej. 4 godziny spędzone w babskim gronie na pogaduchach o kolorach minęły nawet nie wiem kiedy. Ze zdumieniem patrzyłam, ile się zmienia w kobietach za sprawą koloru. W głowie utkwiła mi szczególnie jedna z uczestniczek warsztatów, która przyszła trochę smutna, przygaszona, bardzo niepewna swojej kobiecości, a wyszła rozpromieniona i pełna energii. Ja z warsztatów wyszłam z nowym sposobem patrzenia na kolory i próbkami barw dla mnie odpowiednich. Korzystając z chwili wolnego podczas majówki przygotowałam sobie próbnik, z którym będę chodzić na zakupy.




12. Plany na przyszły miesiąc
W maju będzie się działo! Z okazji mich urodzin i zbliżającego się ślubu siostry niemęża dostałam od ukochanego lampę błyskową do aparatu. Muszę ja rozpracować! Wybieram się też na dwie imprezy do Warszawy. Najpierw 18-19 maja urodzimy serwisu Puszka.pl i  przy okazji zjazd wege blogerów. Kilka dni później spotkanie z Colinem Beavanem i uczestnikami pilotażowej tury Tygodnia innego niż wszystkie. Ktoś z Was też tam będzie?

Zaraz po wyprawie do Warszawy planuję juwenaliowe szaleństwo. W tym roku w Poznaniu będzie Brodka, Gooral i Indios Bravos. Ktoś chyba układał program specjalnie dla mnie:) Już nie mogę się doczekać :D 

Pod koniec maja planuję jeszcze krótki wypad do rodziców na Mazury, mam nadzieję, że w końcu dorwę się do maszyny i uszyję worki na chleb, płatki kosmetyczne i pokrowiec na tablet.

W maju zapowiada się też kolejna część minerałowego szaleństwa. Jedzie już do mnie zamówienie z Kolorówka.com. Będę robić róże i korektor mineralny.

  1. Larssona pochłonęłam błyskawicznie, ostatnio nawet myślałam żeby jeszcze raz sięgnąć po trylogię, bo każdym kolejnym kryminałem jestem rozczarowana..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że obejrzałam najpierw film (ten amerykański). Za dużo pamiętałam z tej historii. Ale drugą część już si znacznie lepiej czyta:)

      Usuń

Start typing and press Enter to search