30 maja 2013

Zrób sobie: krem z naturalnym filtrem

Pogoda kolejny raz nas nie rozpieszcza w długi weekend. Musimy jednak wierzyć, że lato kiedyś nadejdzie. Latem jak wiadomo świeci słońce, a skóra się opala. Zawsze tak było, zawsze tak będzie. Od kilku lat mamy jednak trochę niezrozumiałą dla mnie nagonkę na słońce. Słońce szkodzi, słońce powoduje zmarszczki, przed słońcem należy się chronić nawet podczas trzydziestostopniowego mrozu, filtry UV mamy już w każdym kosmetyku, od szamponu po lakier do paznokci...za to co teraz napiszę pewnie połowa blogosfery mnie zlinczuje, ale ja nie używam kremów z filtrem (już na pewno nie z tym chemicznym, na pewno nie okrągły rok) Dlaczego?

Filtry chemiczne stosowane w kosmetykach przeciwsłonecznych uznawane są za szkodliwe dla zdrowia. Pięć z nich zostało umieszczonych na liście substancji zaburzających gospodarkę hormonalną człowieka. Substancje te mogą kumulować się w organizmie człowieka (również w mleku matki). Filtry chemiczne penetrują skórę, mogą powodować podrażnienia. Ja wolę ich unikać. Szczególnie jeśli ilość czasu spędzona na słońcu ogranicza się zazwyczaj do 3 minut poświęconych na dojście do tramwaju + 10 minut marszu z przestanku do szkoły/pracy. Dla tych 13 minut w ciągu dnia nie warto moim zdaniem faszerować się taką chemią. Taka ilość czasu na słońcu nie wystarczy nawet na wyprodukowanie odpowiedniej ilość witaminy D, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Czy wiecie, że osoby które smarują się filtrem silniejszym niż SPF 8, muszą skomplementować witaminę D nawet latem? Tym czasem mam wrażenie, że 90% społeczeństwa nie robi tego nawet zimą. Jeśli jesteśmy już przy tej witaminie (czy hormonie, jak to się ostatnio mówi o tej substancji), poruszę jeszcze kwestię okularów przeciwsłonecznych i niedoboru tej witaminy w kontekście obrony naszej skóry przed słońcem. Albo raczej pozwolę Wiktorii Boutenko tę kwestię poruszyć (od 5 minuty):




W książce "Trądzik. najnowsze metody leczenia i zapobiegania" można przeczytać, że słońce owszem ma wpływ na naszą skórę, ale główną przyczyną zmarszczek są wolne rodniki. Postępujące zanieczyszczenie środowiska, palenie papierosów, syfne, przetworzone jedzenie ubogie w antyoksydanty, niesamowite ilości substancji szkodzących skórze w kosmetykach. To są główne przyczyny zmarszczek. A, że nieposiadanie zmarszczek jest modne i w dobrym guście, na świecie rozpoczął się istny przeciwzmarszczkowy cyrk. Przypomnę tylko, że od zmarszczek się nie umiera, choć im ich mniej tym lepiej oczywiście:) Jak więc się przed nimi bronić? Jest tylko jeden sposób: antyoksydanty. Stosowane wewnętrznie i zewnętrznie. Najlepiej w 100% naturalne. 

źródło: thefruitdoctor.blogspot.com/
źródło: webmd.com

Na powyższych zdjęciach bardzo łatwo rozpoznać, która z bliźniaczek jest palaczką (atakowaną przez wolne rodniki), z łatwością zlokalizujemy też 65- letnią witariankę, której dieta bogata jest w antyoksydanty. Witarianie zazwyczaj nie używają drogeryjnych kosmetyków, nikt więc nie wmówi mi, że jej cera jest w takim stanie dzięki stosowaniu chemicznych filtrów przeciwsłonecznych.

Osobną kwestią jest też bzdurna moda na opaloną skórę. Człowiek opalony postrzegany jest jako ten o wyższym statusie społecznym, jest bogaty, ma czas, żeby się opalać, bo nie musi pracować. Opalona skóra jest też nie wiedzieć czemu traktowana jaki oznaka zdrowia. Ja nie lubię się opalać, 15 minut spędzone na tej czynności to dla mnie maximum. Urlopuję się głównie w górach, bo nad morzem po 15 minutach spędzonych na piasku jest mi za gorąco, a po 15 minutach spędzonych w wodzie za zimno. I tak w kółko. Obłęd jak dla mnie. No, ale w górach też przecież świeci słońce. Właśnie w takim momencie, kiedy mam spędzić na słońcu więcej niż 15 minut używam kremów z filtrem. Skóra nie przyzwyczajona do takiej dawki słońca, nie opalona, nie potrafi się bronić i może ulec poparzeniu. Do tej pory na letnie wyjazdy pakowałam zwykły krem z filtrem z drogerii, w tym roku bogatsza o trochę wiedzy, zrobiłam swój własny krem z filtrami mineralnymi i olejami, które również stanowią ochronę przed UV.

Przepis znalazłam na stronie www.day2dayjoys.com, na początek przygotowałam krem z 1/4 składników.

SKŁADNIKI:
250 ml masła shea
125 ml oleju kokosowego
115 ml wosku pszczelego
(lub wosku i oliwy, im więcej wosku, tym bardziej wodoodporny)
2 łyżeczki witaminy E
3 łyżki tlenku cynku
kilka kropel ulubionego olejku eterycznego

Masła, oleje i wosk przekładamy do szklanej zlewki (lub od razu do szklanego słoiczka, w którym będziemy krem przechowywać) i roztapiamy w kąpieli wodnej. Kiedy składniki się połączą, lekko wystudzamy miksturę, dodajemy witaminę E, olejek eteryczny oraz tlenek cynku. Dokładnie mieszamy i odstawiamy do czasu,aż krem zastygnie (zanim nie przybierze stałej konsystencji można nim kilka razy porządnie wstrząsnąć, żeby tlenek cynku nie opadł na dno). Autorka przepisu twierdzi, że krem ma filtr o mocy SPF 30.





Już po wykonaniu  kremu na stronie www.panacea.pl przeczytałam, że jeszcze lepsze efekty można uzyskać  łącząc dwa filtry minerale, czyli obok tlenku cynku, również dwutlenek tytanu. Filtry mineralne (mechaniczne) nie wnikają w naskórek, ale tworzą na nim warstwę odbijającą i rozpraszają promienie ultrafioletowe.

Krem zastosowałam dopiero raz, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat jego skuteczności. Wiem natomiast, że nie bieli skóry i pozostawia ją odżywioną i miękką przez cały dzień. Z racji zawartości masła shea (jest komodogenne) raczej nie zastosuję go na twarz (ta jest chronioną makijażem mineralnym z dodatkiem filtrów mineralnych), ale na dekolt jak najbardziej. Ta część ciała opala się u mnie zdecydowanie najszybciej i często jest znacznie ciemniejsza niż reszta, co wygląda trochę dziwnie. Spróbuję ją w tym roku ochronić właśnie takim kremem.

Jeśli opcja samodzielnego odmierzania składników jest dla Was zbyt uciążliwa, to może zainteresuje Was gotowy zestaw dostępny w sklepie e-naturalne.pl. Za niecałe 25 zł możecie zrobić sobie 100 g bardzo podobnego kremu.


Literatura:
www.day2dayjoys.com
www.panacea.pl
www.pro-test.pl
www.phenome.pl
  1. Na lato na pewno zrobię sobie takie mazidło, w tamtym roku dobrze się sprawdziła podobna kombinacja:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mogłabyś napisać jakich produktów używasz do makijażu skoro są to kosmetyki z filtrami naturalnymi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie używam samodzielnie zrobionych kosmetyków mineralnych stworzonych na bazie produktów i zestawów dostępnych w sklepie kolorówka.com

      Usuń
    2. ok, dzięki serdecznie za informacje.
      a tak przy okazji podrzucam ciekawy link: http://faktydlazdrowia.pl/gmo-szokujace-wyniki-pierwszego-dlugotrwalego-i-niezaleznego-badania/
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Z nieba mi spadłaś z tym postem! Z żadnym kosmetykiem nie mam takich problemów jak z filtrami. Nie chcę kupować drogeryjnych ze względu na skład, a te naturalne, zrobione tylko z filtrów mineralnych są okropnie drogie i szkoda mi ich używać do całego ciała (smaruję sobie nimi tylko twarz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post się przydał:)

      Usuń
  4. No niestety ta 65-letnia witarianka na zdjęciu tutaj została zmasakrowana przez grafików komputerowych, ktorzy ewidetnie przesadzili. Ale dzieki za info o kremie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nad nią popracowali, prawda. Ale jak się ją wygoogla (https://www.google.pl/search?q=Karyn+Calabrese&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=aIe1UYavKKqn4gSB2IDgCQ&ved=0CC8QsAQ&biw=1440&bih=775) to na mniej obrobionych zdjęciach i tak wygląda znacznie lepiej niż większość kobiet w jej wieku.

      Usuń
  5. Najmocniejszym na swiecie antyoksydantem jest olej z pachnotki, inaczej Perilla. Ma kwasów Omega 3 czterokrotnie więcej niz tak chwalony arganowy(więcej niż ryby ;-!). Sprawdza sie również przy cerze tłustej i alergicznej. Ostatnio czytałam jakies opracowanie naukowe tego olejku popularnego w Azji. Japonki go uzywają w codziennej pielegnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej z pachnotki używam czasem na twarz, niestety latem nie mogę używać zbyt dużej ilości olejów. Facetowi podrzucam często jako balsam po goleniu:)

      Usuń
  6. do tego kremu możnaby dodać olejek z pestek malin, podobno jeśli chodzi o ochronę anty-uv jest dość silny, silniejszy od masła shea np.
    co do tej witarianki to makijaż robi swoje, także odpowiednia fryzura i ciuchy, oczywiście zdrowa dieta też ma znaczenie i moim skromnym zdaniem fakt że jest czarna = bardziej odporna na słońce niż ludzie biali przez co np czarni muszą przebywać dłużej na słońcu żeby ich organizm wytworzył odpowiednią ilość wit.D.
    o filtrach chemicznych myślę to samo, sama nie używam żadnych filtrów jedynie podkład mineralny a producent deklaruje ochronę na poziomie ok spf20 jednak używam go głownie dlatego że jest świetny i niewidoczny na twarzy przy odpowiednim nałożeniu i nie zapycha, a ta ochrona to taki bonus:)
    zaciekawił mnie też fragment tej książki o trądziku,ciekawa jestem czy autor może jakoś poprzeć tą hipotezę że drogeryjne kosmetyki szkodzą? moja mama na przykład używa pierwszego lepszego taniego kremu z drogerii, zmarszczki ma, jasne, poza tym opala się i pali, jednak na swój wiek nie wygląda i tak:)
    sama interesuję się zapobieganiem zmarszczkom mimo młodego wieku, uważam że lepiej pomyśleć o tym teraz niż kiedy będzie za późno, a im więcej się dowiaduję tym widzę jak bardzo proces starzenia jest skomplikowanyi pobieżnie poznany przez współczesną naukę. możesz wpisać w google mit antyoksydantów i wyskoczą artykuły o badaniach, a także badania po angielsku, które obalają pozytywny wpływ antyoksydantów. i w co teraz wierzyć i komu ufać? używam serum z wit.C mimo wszystko,ale nie wiem czy te moje działania nie pójdą na marne. nauka chyba jeszcze nie wie do konca jak to jest, za rok możemy dowiedzieć się o jakiejś nowej rewelacji zapobiegającej zmarszczkom...

    OdpowiedzUsuń
  7. spotkałaś się z informacją, że olejki eteryczne zawarte w kremach są fototoksyczne - czyli przedstawiona przez ciebie receptura jest prawdopodobnie przeciwochronna, a nie przeciwsłoneczna. zweryfikuj, proszę, swoją wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre olejki są fototoksyczne, ale nie wszystkie. Jeśli nie będzie to olejek bergamotowy lub z cytrusów, to nic złego się nie stanie.
      Zawsze można też z olejku eterycznego zrezygnować.

      Usuń
  8. Ten artykuł z podanymi 17 szkodliwymi substancjami jest mocno naciągany. Badania naukowe mówią, że parabeny nie wpływają na gospodarkę hormonalną człowieka.
    Co do tego, że naturalny krem wynosi spf:
    w linku panacea.pl: cyt. Filtry naturalne dają ochronę odpowiadającą SPF 2-4. Większość działa w zakresie antyUVB.
    Ochrona spf 30 w kremie, a w np. oleju naturalnym to zupełnie co innego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten wosk w składzie jest konieczny? bez niego filtr będzie nietrwały? zastaniawiam się czy zamiast czystego tlenku cynku mogę dać zasypkę alantan albo zasypkę z ekstraktem z żyworódki... - jak uważasz? i czy ten skład nadaje się dla niemowlaka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wosk pszczeli nie jest konieczny, możesz go zastąpić jakimś masłem lub woskiem roślinnym. Tlenku cynku nie zastępuj, bo on jest tu głównym filtrem.
      Skład jest jak najbardziej odpowiedni dla niemowlaka, pod warunkiem, że nie jest uczulony na któryś ze składników (np. wosk pszczeli). Jeśli tak, to ten składnik należy zastąpić innym o podobnych właściwościach.

      Usuń
  10. Cześć! :) Mam pytanie, czy można wykorzystać dwa dowolne oleje (np. jojoba i z pestek pszenicy), a zamiast wosku masło shea? Jeśli tak, w jakich proporcjach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli zrezygnujesz z wosku, krem nie będzie miał właściwości wodoodpornych, a jeśli zastąpisz olej kokosowy lub masło shea olejami płynnymi, jakimi są jojoba i olej z nasion pszenicy, krem wyjdzie znacznie rzadszy i będzie trudny w aplikacji.

      Usuń

Start typing and press Enter to search