6 listopada 2013

Jak pokonać miłość do słodyczy?

Kilka dni temu napisała do mnie czytelnicza z prośbą o kilka rad. Jednym z problemów Justyny są słodycze, a właściwie wielka miłość do tychże. W pierwszej chwili chciałam zacząć pisać długiego emalia ze wskazówkami, ale ostatecznie postanowiłam odpowiedzieć na pytanie w formie postu, moje pomysły mogą przydać się większej liczbie osób.

Nie jestem specjalistą z zakresy medycyny żywienia (bardzo żałuję), czytam jednak sporo książek, artykułów, oglądam filmy i programy. Jeśli jest w nich mowa o zdrowym stylu życia, zazwyczaj wygląda to mniej więcej tak:

Jedz więcej produktów pełnoziarnistych, warzyw i owoców. Unikaj produktów przetworzonych, fast foodów i słodyczy. Więcej się ruszaj i unikaj stresów.

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem uczulona na takie porady. Naprawdę chciałabym umieć unikać stresów. O ile daleka jestem od wyolbrzymiania problemów, to na niektóre sytuacje stresowe nie mam przecież wpływu. A co to znaczy więcej warzyw i owoców? Czy jak zjem jedno jabłko to już wystarczy? I jak do cholery mam unikać słodyczy, skoro czekolada jest taka pyszna?! No właśnie, to wcale nie jest takie proste. Dlatego dziś postaram się zebrać wszystkie porady na temat unikania słodyczy, jakie kiedykolwiek wpadły mi w oczy. Może choć trochę pomogą czekoladoholikom:)


1. UŚWIADOM SOBIE PROBLEM
Najczęstszą przyczyną niepohamowanej ochoty na słodycze jest uzależnienie od cukru. Cukier uzależnia tak samo jak narkotyki, alkohol czy papierosy. Jest jednak bardziej niebezpieczny, bo nie traktowany poważnie. Im więcej go jemy, tym więcej nasze ciało go pragnie (jest to związane z gwałtownym podnoszeniem poziomu cukru we krwi, a następnie jego równie gwałtownym spadkiem). Cukier (nie tłuszcz), oraz wszechobecny, bo tańszy syrop glukozowo-fruktozowy jest odpowiedzialny za epidemię otyłości w krajach wysokorozwiniętych. Cukier powoduję odkładanie się w organizmie bardzo niebezpiecznego tłuszczu trzewnego, który później może powodować m. in. problemy z sercem czy wątrobą. Jedynym ratunkiem na tak silne uzależnienie jest wyeliminowanie cukru i syropu (oraz pszenicy, ale o tym może innym razem) z diety oraz włączenie produktów z niskim indeksem glikemicznym, żeby zapobiec gwałtownym skokom poziomu cukry we krwi. Eliminacja jest jednak trudna, obecnie słodzi się wszystko. Chleb, ketchup, musztarda, sosy, mleko, jogurty, soki. Te wszystkie produkty mają w składzie cukier.

2. UZUPEŁNIJ NIEDOBORY
Znacie to uczucie, kiedy macie ochotę coś zjeść, ale nie wiecie co dokładnie Wam się marzy? Takie "coś bym zjadł, ale nie wiem co"? Jeśli zdarza Wam się to często (nawet wtedy, kiedy jesteście najedzeni), może to oznaczać, że Wasz organizm woła o substancje odżywcze. Innymi słowy, macie niedobory witamin lub minerałów. Osobom kochającym słodycze często poleca się większe spożycie kwasów omega-3. Do tego zadania polecam oczywiście siemię lniane. Do tego należy również włączyć suplementację witaminy D w okresie od października do kwietnia. Przyda się też więcej błonnika, który najlepiej czerpać oczywiście z pożywienia, ale można też zakupić inulinę, która ma lekko słodki smak i na dodatek jest dobrym prebiotykiem (wspomaga rozwój prawidłowej flory bakteryjnej jelit). Często poleca się również spożywanie większej ilości witamin z grupy B, magnezu, manganu i chromu.

Pamiętaj również, że spożywanie dużej ilości cukru powoduje niedobory witamni i minerałów w diecie.

Przeczytaj również:

3. ZBADAJ SWOJE ŻYCIE WEWNĘTRZNE
Ciągła ochota na słodycze może być również objawem bogatego życia toczącego się w jelitach. Mówię tu o pasożytach i przeroście drożdżaków Candida albicans. Temat jest ostatnio popularny w sieci, warto poczytać więcej o naturalnych kuracjach odrobaczających (czosnkowych, ziołowych czy opartych na ziemi okrzemkowej).

4. NAPIJ SIĘ
Tzw. mały głód często mylony jest z pragnieniem. Jeśli macie ochotę na przekąskę, najpierw wypijcie szklankę wody. Całkiem możliwe, że chciało Wam się pić, a nie jeść. Pamiętajcie, że słodkie gazowane napoje nie ugaszą waszego pragnienia. Wręcz wzmogą je, ponieważ zawierają sól, maskujący ją cukier, substancje moczopędne i odwadniające. Tylko po to, żebyście po chwili mieli miejsce na następną puszkę napoju:(


5. ROZGRZEJ SIĘ
Ochota na słodycze często pojawia się w momentach wychłodzenia organizmu. Zanim sięgniecie po następny batonik, zróbcie sobie herbatę z imbirem, do obiadu dorzućcie chilli, zjedzcie ciepłe śniadanie doprawione cynamonem. Wstańcie z kanapy i zróbcie 15 pajacyków. Od razu robi się cieplej, prawda?


6. PRZYGOTUJ SIĘ NA KRYZYS
Ze słodyczy nie rezygnuje się łatwo. Nie można się też umartwiać i całkowicie odmawiać sobie słodkiego smaku. Prędzej czy później przyjdzie taka chwila, kiedy bez słodkiego dłużej się nie da. Moim sposobem na takie chwile są muffiny. Robi się je błyskawicznie i wcale nie trzeba ich słodzić cukrem. Zamiast białego proszku można użyć zmielonych w młynku do kawy rodzynek, namoczonych i zmiksowanych z odrobiną wody daktyli czy dojrzałego banana. Idealnym rozwiązaniem są też słodycze witariańskie (trufle, serniki z nerkowców, makowce, owocowe lody), które oprócz tego, że są bardzo smaczne, to jeszcze bardzo sycące i bogate w substancje odżywcze. Nie da się zjeść ich dużo, a doskonale zastępują batoniki czy ciasta. No i oczywiście słodkie owoce w ilościach jakie tylko jesteś w stanie pochłonąć.

Przygotuj się też na kryzys, który może dopaść cię poza domem. Wychodząc do szkoły/pracy przygotuj cie sobie przekąski. Wybierając się na spacer lub zakupy przyjrzyjcie się knajpom w okolicy. Na wypadek głodu lepiej wejść do takiej, która serwuje owocowe smoothie, a nie tylko niemiłosiernie słodką szarlotkę z lodami.

7. CELEBRUJ
Od czasu do czasu trzeba sobie pozwalać na przyjemności. Wtedy nasz mózg nie potraktuje zdrowej diety jako koniecznego poświęcenia. A im bardziej będziecie celebrować chwile przyjemności, tym silniejszym będą dla mózgu pozytywnym bodźcem. Czy zdarzało Wam się pochłonąć bez zastanowienia opakowanie ciastek lub tabliczkę czekolady w kilka minut? To żadna przyjemność, prawda? Za chwilę pojawiają się wyrzuty sumienia, a w żołądku przewraca się od nadmiaru słodkości. Zjedzenie jabłka czy brzoskwini nie satysfakcjonuje tak samo jak pączek, prawda? Trzeba to robić inaczej, troszkę się pooszukiwać. Wyobraźcie sobie taki deser: Podpieczone jabłko obsypane cynamonem, na wierzchu rozpuszcza się czekolada, obok chrupiące migdały. Całkiem spory deser, prawda? I całkiem długo się go je, a do zrobienia wystarczy jedno jabłko, dwie kostki surowej lub gorzkiej czekolady i kilku migdałów. Zanim zdążycie schrupać te pyszności, mózg dostanie sygnał o sytości i cała tabliczka czekolady nie będzie Wam  potrzebna.


8. ZNAJDŹ INSPIRACJĘ
Jeśli na jakiś czas zrezygnujecie z kupowania gotowych słodyczy (oraz innych sztucznie aromatyzowanych produktów), Wasze ciała i kubki smakowe oczyszczą się. Nagle okaże się, że nie jesteście w stanie zjeść większości gotowych ciastek, nie jesteście w stanie wypić aromatyzowanych herbatek. Wszechobecne sztuczne dodatki zaczną bardzo, ale to bardzo przeszkadzać. Może zdarzyć się też tak, że będziecie się po nich źle czuli. To normalna i bardzo pożądana reakcja. Jeśli coś takiego nastąpi (czego Wam z całego serca życzę), będzie musieli znaleźć dobre źródło zdrowych przepisów na słodkości. Ja bardzo lubię sięgać do Smaoterapi, książki "Fajna babka. Ale ciacho." czy blogów witariańskich (np. Vegan POP).


Dodalibyście jeszcze coś do tej listy?
  1. Świetna lista! Popieram w 100% Staram się podobnej przestrzegać, są wzloty i upadki, ale generalnie działa! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam Twój wpis po zjedzenia połowy tabliczki czekolady. I oprócz tego, że mnie mdli to teraz mam wyrzuty sumienia do kwadratu;) A na poważnie, to je ze słodyczami mam spory problem. Dziwne jest, że czasami bez problemu udaje mi się nie zjeść nic słodkiego przez tydzień a innym razem potrafię właśnie całą tabliczkę zjeść na raz. Dramat. Walczę z tym, ale jest ciężko:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Zamienniki, zaaaaamienniki są kluczowe. Inaczej... u niektórych nie da rady :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, że jak nasze apetyty na "nie wiadomo co, ale coś bym zjadł" są na słodkie to jemy za mało owoców a jak na słone/ pikantne to za mało warzyw, taka wskazówka... :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obalam :D
      Wpierdzielam codziennie tony warzyw i owoców, a i tak zdarza się, że aż mnie roznosi na jakieś mega pikantne czipsy :)

      Usuń
    2. Dziewczyny, jest jeszcze coś takiego: http://www.pinterest.com/pin/300333868870179327/

      Tu twierdzą, że ochota na chipsy to oznaka niedoboru wapnia,a słodycze to chrom, węgiel, fosfor, siarka i tryptofan.

      Usuń
  5. Zgadzam się,że zmiana nawyków żywieniowych może zmienić nasze upodobania. Ale słodyczożerca pozostanie słodyczożercą zawsze:) ja np nie sięgnę po najgorsze świństwa...ale jakieś dobre,świeże ciastko z cukierni, orzechy w czekoladzie....mogę wydać więcej na taki słodycz ale od czasu musi być:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy przeszłam na dietę uświadomiłam sobie, że jestem uzależniona od słodyczy. W rozpisanej przez dietetyka diecie nie było grama cukru! Początki były trudne. Powszechnie mówi się, że odzwyczajamy się od słodkiego ok. 2 tygodni. Wydaje mi się, że trochę dłużej męczyłam się z chodzącą za mną ochotą na coś słodkiego.
    Potem ochota mi już przeszła. Moje uzależnienie jest na tyle silne, że wolę w ogóle nie sięgać po słodycze (bo nie mam wtedy na nie ochoty).
    Ale polecam eko cukierki, mają inny smak, niż te spotykane w sklepie. Aktualnie robię małe rozdanie na swoim blogu i tam można takie słodkości wygrać.
    Zapraszam: stylowoizdrowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jak się odchudzałam to wgl przestałam jeść słodycze. Były jabłka i suszone śliwki. No i mniejsze posiłki. Na początku było ciężko, ale po kuracji biorezonansem poczułam taką jakby ulgę i nie potrzebowałam już jeść słodyczy. Tutaj dobrze robią taką terapię http://terapia-odchudzanie-gliwice.pl/ I ja korzystałam i koleżanki, więc miejsce sprawdzone ;)

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search