Mój pierwszy raz: Błyszczyk Lily Lolo | Zielona wśród ludzi

4 grudnia 2013

Mój pierwszy raz: Błyszczyk Lily Lolo


O FIRMIE
W dzisiejszych czasach kobiety mają coraz większe wymagania jeśli chodzi o makijaż. Chcą używać kosmetyków nie testowanych na zwierzętach, odpowiednio dbać o swoją skórę i po prostu wyglądać pięknie. Sama miałam takie wymagania, a ponieważ nie udało mi się znaleźć niczego co by im w 100% sprostało, postanowiłam stworzyć Lily Lolo.


W ciągu ostatnich kilku lat produkty mineralne szturmem zdobyły rynek kosmetyków do makijażu. W czasach gdy kosmetyki mają nie tylko spełniać swoją funkcję, ale też być jak najbardziej naturalne i jak najmniej szkodzić cerze, Lily Lolo stanowi oczywisty wybór. Nasze klientki, profesjonalne wizażystki i gwiazdy odnalazły oto swoją kosmetyczną ziemię obiecaną – w końcu pojawiły się kosmetyki, które nie drażnią skóry, nie zapychają porów, są naturalne, łatwe w aplikacji oraz idealnie nadają się nawet dla osób o najbardziej wymagającej cerze skłonnej do alergii.



Nic dziwnego, że nasze najwierniejsze klientki podchodzą do tego wszystkiego z równie wielkim entuzjazmem co my. Staramy się rozwijać, by w jeszcze większym stopniu spełniać ich oczekiwania. Jednak jedna rzecz nigdy na pewno się nie zmieni– zawsze będziemy używać wyłącznie najlepszych jakościowo składników i będziemy się trzymać z dala od szkodliwych i zupełnie niepotrzebnych sztucznych substancji, które znaleźć można w wielu produktach kosmetycznych.


Nazwa Lily Lolo pochodzi od imion moich sióstr – Lisy i Lorraine. Lily Lolo to prawdziwie rodzinna firma. Nasze podstawowe priorytety to miłość, szacunek i najnowsze mineralne innowacje. Witamy w naszej rodzinie!

OPIS PRODUKTU
Soczysty błyszczyk w kolorze brzoskwiniowym z błyszczącymi drobinkami, idealny by dodać codzienności odrobinę blasku.
Nasze przepysznie czekoladowe błyszczyki nie tylko mają przepiękne kolory, ale dzięki zawartości witaminy A i naturalnego olejku Jojoba, odpowiednio ochronią i odżywią Twoje usta.

  • specjalna formuła z dodatkiem witaminy A oraz naturalnego olejku Jojoba zapewnia odpowiednią ochronę i nawilżenie
  • nieklejąca się konsystencja
  • efekt przepięknie połyskujących ust
  • smakowity posmak czekolady
  • prosta aplikacja za pomocną wygodnego aplikatora
  • może być używany przez wegetarian
SKŁAD
Ricinus Communis Seed Oil, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Sorbitan Olivate, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Aroma, Copernicia Cerifera Cera, Candelilla Cera, Mica, Tocopherol, May Contain: CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 75470, CI 77742

Cena: ok. 40 zł za 6 g


MOJA OPINIA
Odkąd pamiętam uwielbiam smarować usta wszystkim co brzoskwiniowe (mam tu na myśli kolor). Dawno temu, kiedy o kosmetykach nie wiedziałam nic, była to pomadka Nivea o cudownym brzoskwiniowym kolorze i słabym składzie. Niestety zanim zdążyłam się nią nacieszyć, firma zaprzestała produkcji tego mazidła. Jednak przywiązanie do brzoskwiniowego koloru na ustach pozostało.

Zanim nauczyłam się robić własne błyszczyki w wymarzonych kolorach, próbowałam produktów wielu firm. Żaden jednak nie spełnił moich oczekiwań. Silny chemiczny zapach, klejące się usta i brak jakiegokolwiek efektu pielęgnacyjnego zniechęcał mnie do kolejnych marek. Szalę goryczy przelał błyszczyk z H&M, który dosłownie wypalił mi błony śluzowe jamy ustnej. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaki to był ból! Po tej przygodzie postanowiłam sobie nigdy już nie kupować żadnych gotowych kosmetyków do ust. Złamałam moje postanowienie dla dwóch produktów: pomadki Alterry i błyszczyka Peachy Kenn od Lily Lolo.

Lily Lolo to brytyjska firma specjalizująca się w kosmetykach mineralnych, słynie z naturalnych składów swoich produktów. W blogosferze zachwalana jest na lewo i prawo, więc skusiłam się na jeden z ich błyszczyków i decyzji nie żałuję. Błyszczyk ma kolor dokładnie taki jak lubię, delikatny i nie rzucający się w oczy. Bardzo drobne złote drobinki dodają mu tylko uroku. Bardzo dobrze chroni usta przed przesuszeniem, nie wymaga towarzystwa pomadki ochronnej (no może przy ekstremalnych mrozach będzie potrzeba i pomadka). Lubię go za to, że nie skleja ust i bardzo przyjemnie pachnie czekoladą (ale nią nie smakuje). Jest bardzo wydajny, używam go codziennie od dwóch miesięcy i nie zauważyłam, żeby cokolwiek ubyło z opakowania:) Produkt jest zdecydowanie wart polecenia.

P.S. Jutro pokażę Wam jak zrobić podobny błyszczyk, który będzie również smakował czekoladą:D



  1. czekam w takim razie z niecierpliwością na kolejny post :)

    a sam błyszczyk ma bardzo fajny odcień ;)

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search