Zrób sobie: Błyszczyk do ust o smaku czekolady inspirowany Lily Lolo | Zielona wśród ludzi

5 grudnia 2013

Zrób sobie: Błyszczyk do ust o smaku czekolady inspirowany Lily Lolo

Tak jak zapowiadałam wczoraj, pokaże Wam dzisiaj jak zrobić błyszczyk czekoladowy inspirowany błyszczykiem Lily Lolo Peachy Keen. Trzy razy przetapiałam wczoraj mój błyszczyk, ale udało mi się w końcu wypracować idealne proporcje składników.

Żeby zrobić swój własny błyszczyk, trzeba najpierw zrobić spore zakupy. Jeśli ktoś dopiero buduje swoje domowe kosmetyczne laboratorium, może czuć na początku przytłoczony ilością i cenami potrzebnych sprzętów i składników. Ale uwierzcie mi, na dłuższą metę wychodzi dużo taniej, niż kupowanie naturalnych kosmetyków znanych marek. Ile dokładnie kosztuje zrobienie własnego błyszczyka zobaczycie za chwilę. Teraz zabieramy się za kręcenie:D

Z założenia mój błyszczyk miał mieć słodki, czekoladowy smak. Nie chciałam posługiwać się aromatami kosmetycznymi, sięgnęłam więc do kuchennej szafki po surowe kakao, które jest jaśniejsze od tego palonego i nadaje błyszczykowi ładny ciepły odcień. I smak oczywiście. Do tego dodałam glicerynę, która oprócz tego, że będzie nawilżać usta, nada kosmetykowi słodki smak. Masło kakaowe zaopiekuje się suchą skórą ust i wzmocni aromat kakao.



SKŁADNIKI:
łyżeczka masła kakaowego
łyżeczka oleju jojoba (lub innego płynnego)
1/2 łyżeczki gliceryny
1/2 łyżeczki wosku pszczelego lub roślinnego wosku candelilla
1/4 łyżeczki surowego kakao
1/4 łyżeczki miki Peach Fuzz



Małą szklaną zwlekę (najlepiej o pojemności 25 ml) umieszczamy w kąpieli wodnej. W zlewce rozpuszczamy najpierw wosk pszczeli, masło kakaowe i olej jojoba. Kiedy wszystkie składniki będą już płynne, dodajemy glicerynę, mikę i kakao. Całość dokładnie mieszamy do czasu, aż masa nie zacznie gęstnieć. Jeszcze płynną, ale już lekko gęstą masę przelewamy do przygotowanego pojemniczka.

Ja wybrałam opakowanie z aplikatorem, więc przygotowałam bardziej płynną wersję błyszczyka. Jeśli preferujecie malutkie słoiczki, zrezygnujcie z oleju jojoba. Bez jego dodatku błyszczyk będzie miał stałą konsystencję, ale bez problemu rozpuści się w kontakcie z ciepłym palcem.





Jak widać, kolor mojego mazidła nieco różni się od oryginału. Pewnie znalazłabym w swoich zasobach bardziej różową mikę, ale Peach Fuzz to zdecydowanie moja ulubiona i nie mogłam się powstrzymać, żeby z niej nie skorzystać:D

Teraz zajmiemy się kosztami. Zakładając, że nie mamy w domu żadnego z potrzebnych składników, musimy złożyć następujące zamówienie:

W sklepie kolorówka.com:




W sklepie Zrób Sobie Krem:

Jak widać, te dwa sklepy umożliwiają zakupy z jedną przesyłką. Wliczając jej koszt za całe zakupy zapłacimy 56,32 zł. Koszt zakupów można by nieznacznie obniżyć, gdyby zamiast 6 opakowań zamówić np. 3. Każde z nich można umyć przed ponownym napełnieniem, ale uprzedzam, że jest to dość czasochłonne :) Wszystkie zakupione składniki wystarczą na przygotowanie 6 opakowań błyszczyka, które wagowo mogą odpowiadać trzem oryginalnym opakowaniom błyszczyka Lily Lolo:)

Brakuje nam jeszcze surowego kakao. Ja zazwyczaj kupuję kakao firmy SuroVital (takie jak widzicie poniżej). Za 200 g płacę ok. 20 zł. Nie będę go jednak wliczać w koszt kosmetyku, bo do produkcji błyszczyków zużywamy jedynie szczyptę, a całą resztę możemy spałaszować z korzyścią dla kubków smakowych i zdrowia:) Wiecie, że surowe kakao jest bogatsze w substancje odżywcze niż to palone dostępne w każdym sklepie, prawda?



  1. Nie da się niczym zastąpić wosku pszczelego? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można spróbować z masłem shea.

      Usuń
  2. UWIELBIAM Twojego bloga. Skupiasz się na tym, czy kosmetyk diy jest zdrowy, wygodny w użyciu, czy ładnie wygląda, jesteś pomysłowa, do tego rzeczowa i jeszcze superprzygotowana. Mega! Kombinacja idealna :)
    Pozdrawiam serdecznie i proszę o więcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na złość, napisałaś post jakieś 2 dni po moim zamówieniu z zsk :P
    miałam kupić te opakowanie na błyszczyk, ale wyleciało mi z głowy :/ myślę, że można poradzić sobie i tak: zużyć opakowanie po starym błyszczyku, wosk pszczeli zamienić na roślinny - wosk candelilla który kupiłam, olej jojoba na inny, glicerynę powinna być w aptece, ostatecznie pominąć kolor brzoskwiniowy (choć z bólem) i gotowe :)
    więcej takich przepisów poproszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. candelilla! Zapomniałam o niej, a gdzieś mam w pudełkach. Gliceryna jest w aptekach, tylko nie kupuj recepturowej bo przepłacisz:)

      Usuń
  4. Kolorówki jeszcze sama nie robiłam, muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planowałam jeszcze wpis o DIY podkładzie, korektorze i różu mineralnym, może Cię zainteresuje:) Tylko muszę znaleźć czas, żeby go napisać:)

      Usuń
  5. ale fajne, mam wszystko, oprócz opakowania:) szkoda!

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search