10 kwietnia 2014

Co pić panie premierze? Co pić?

Ten tekst powstał w wyniku wielkiej frustracji. W przeciwieństwie do autora sparafrazowanych w tytule słów, ja nie zapytam premiera jak żyć. Na swoje życie mam już pomysł (o tym kiedy indziej), chciałabym jednak zapytać co my, ogłupieni marketingiem konsumenci, mamy pić? Człowiek chce zaspokoić swoją najbardziej podstawową potrzebę, jaką jest nawadnianie organizmu, tymczasem wchodząc do pierwszego lepszego sklepu może się srogo rozczarować. Wiadomo, że do nawadniania najlepiej nadaje się woda. Tej jednak ze świecą szukać. Na sklepowych półkach zajmuje coraz mniej miejsca. To co uda nam się znaleźć jakością nie odbiega od kranówy, która paradoksalnie do picia nadaje się bardziej niż napoje, które znajdziemy w butelkach.

Kilka dni temu w oczu rzuciła mi się kampania Kubuś Waterrr...





OPIS PRODUCENTA:
Kubuś Waterrr na bazie górskiej wody źródlanej z dodatkiem soku z owoców pysznie gasi pragnienie. Nie zawiera konserwantów ani sztucznych barwników i jest dostępny w wygodnych butelkach z unikalnym systemem zamykania, dzięki któremu nie wyleje się ani kropla.


SKŁAD:
woda, cukier trzcinowy, sok cytrynowy (2%), aromat

W CZYM PROBLEM?
Producent sprytnymi zabiegami marketingowymi (opakowanie i nazwa produktu) stara się wmówić konsumentom, że Kubuś Waterrr to woda. A tak naprawdę jest to napój jak każdy inny. Może nie ma w składzie konserwantów i barwników, ale zawiera cukier (2 łyżeczki w jednej szklance!) i sztuczne aromaty. Jest to więc kolejny produkt uzależniający małego konsumenta od cukru i ogłupiający jego kubki smakowe sztucznymi aromatami. Czy ten produkt nadaje się dla dzieci? Moim zdaniem nie.

Ja również nie widziałam kiedyś nic złego w piciu na przykład aromatyzowanych herbat. Kilka kubków dziennie to nie był dla mnie żaden problem. Na szczęście z czasem przestały mi smakować, przerzuciłam się na czyste liście. Kiedy ostatnio skusiłam się na kubek aromatyzowanej herbaty, za którą kiedyś przepadałam, nie dałam rady wypić nawet szklanki. Co to za perfumy? Miałam wrażenie, że szczypie mnie cała jama ustna, z moim samopoczuciem też nie było zbyt dobrze. Czy naprawdę chcemy na coś takiego narażać dzieci?

Jeśli chodzi o cukier...nie powinnam się wymądrzać, bo sama jestem od niego uzależniona. Kto kiedykolwiek próbował cukrowego odwyku ten wie, jakie to trudne. Nie widzę więc sensu pojenia dzieci wodą z cukrem i aromatem. Przecież ze skutkami zapoczątkowanego przez tego typu produkty uzależnienia będą walczyły do końca życia.

Z tego miejsca odsyłam Was do opinii dietetyka na temat napoju Kubuś Waterrr


Drugim bardzo frustrującym mnie napojem jest Yerbata czy inna Fitz Cola. Napoje te zaczęły pojawiać się we wszystkich hispterskich barach. Reklamowane są jako zdrowsze i bardziej naturalne od popularnych napojów gazowanych (są też znacznie droższe). Tymczasem oba napoje barwione są karmelem amonikalno-siarczynowym, który spożyty w nadmiarze może spowodować problemy żołądkowe i nadpobudliwość. Fitz Cola zawiera dodatkowo kwas fosforowy. Nie wiem jak Wam , ale mi przeszła ochota na tego typu napoje zaraz po przeczytaniu składu. Czy naprawdę nie dało się sprzedać produktu bez barwnika? Czy tylko ja nie zwracam większą uwagę na skład produktu niż na jego kolor? Po ostatniej wizycie w szkolnym barze pokornie poszłam do łazienki napełnić wodą moją butelkę z filtrem, z zakupów rzecz jasna zrezygnowałam. 

Naprawdę każdy bar zyskałby na serwowaniu DIY lemoniady z yerba mate zamiast yerbopodobnych wynalazków. Albo limonkowej lemoniady przygotowywanej na świeżo (i na życzenie bez cukru) w poznańskiej Radhe Vega.


Skład Yerbaty. Zdjęcie pochodzi z bezposredni.be (tam też recenzja walorów smakowych napoju)

No i co pić, co pić panie premierze? Czy jestem skazana na wodę z kranu? Bo o dobrą liściastą zieloną herbatę też w tym kraju trudno, a o kartonowych sokach i sokopodbnych napojach szkoda w ogóle wspominać:(


  1. Też się zastanawiam co pić..bardzo rzadko kupuję soki , bo od nich to aż zęby bolą..jak piję to czuję te kwasy i cukry w ilości przekraczającej normy..
    Jeśli chodzi o herbaty..kiedyś było mi to obojętne , na prawdę piłam badziewie , które w sumie prawie każdy teraz pije.. tzn. zmiotki , resztki.. dopóki nie zaczęłam być ze znawcą herbat , który prowadzi zresztą sklep herbaciany heh . Wtedy poznałam co to jest herbata ! I trochę się nie zgodzę z tym , że w kraju trudno o dobrą liściastą herbatę :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie prowadzisz ten sklep? Powiedz proszę, że w Poznaniu:)

      W przeciętnym sklepie spożywczym ja nie znalazłam żadnej nadającej się do picia herbaty. Najczęściej piję herbatę kupowaną na wagę lub sprowadzaną z Chin przez znajomego.

      Usuń
    2. Niestety lub stety , ale nie w Poznaniu :) Sklepik jest w Nałęczowie , herbata na wagę . Jeśli będziesz zainteresowana to napisz na maila . Często wysyłamy paczką herbaty , więc nie ma problemu .
      Pozdrawiam !

      Usuń
  2. Było bardzo ciężko, ciężko... i pod górę, ale przestawiłam siebie i dzieciaki na picie wody. Filtrujemy kranówę.Udało mi się doprowadzić do tego, że sok, czy woda smakowa są w domu traktowane jak przekąski. Cudowne! najtrudniej reformowalny jest Kris, ale pracujemy nad tym!

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search