5 kwietnia 2014

NATURALNA PIELĘGNACJA WŁOSÓW: Mycie

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się banalna. Wystarczy szampon, woda, krótki masaż i z głowy. Czy jest w ogóle sens przejmować się szamponem do włosów, który ma kontakt z naszą skórą i włosami przez jakieś 30 sekund? Tak jest! Nieodpowiednio dobrany szampon może przysporzyć nam szereg problemów. Swędzenie, nadmierne przesuszenie lub przetłuszczanie skóry głowy, zwiększone wypadanie włosów, włosy puszące się lub pozbawione objętości.... Nie bez znaczenia jest też metoda i częstotliwość mycia włosów i skóry głowy. 

Skórę głowy i włosy powinno myć się tak często jak tego potrzebują. Przetrzymywanie przetłuszczającego się skalpu może doprowadzić do chorób skóry głowy (łój jest doskonałą pożywką dla bakterii i grzybów). Zbyt częste mycie włosów tylko dlatego, że po nocy źle się układają może doprowadzić do pogorszenia stanu naszej fryzury. Oba te problemy może zminimalizować delikatny szampon, który nie zawiera silnych detergentów (np. SLS, SLES), sylikonów (i innych substancji filmotwórczych), silnych konserwantów powodujących podrażnienia (np. DMDM Hydantoin) i Cocomide DEA (środek pianotwórczy podejrzewany o działanie kancerogenne).

Zacznijmy może od nadmiernego przetłuszczania skóry głowy. Przez wiele lat musiałam myć głowę codziennie rano. Wieczorem skalp zaczynał mnie okropnie swędzieć, następnego dnia rano włosy u nasady były bardzo przetłuszczone i z racji swojej długości nie pozwalały się nawet związać. W moim przypadku (i w przypadku większości osób borykających się z tym problemem) poprawę przyniosła zmiana szamponu na łagodniejszy. SLS i SLES powodują przesuszenie, podrażnienie, swędzenie skóry głowy. Są też często odpowiedzialne za reakcje alergiczne i wypryski na skórze głowy. Zaburzają produkcję łoju. Skóra oczyszczona takim detergentem zaczyna się bronić przed przesuszeniem produkując nadmierną ilość łoju, włosy szybko nam się przetłuszczą. Jeśli podczas kąpieli myjemy nie tylko skórę głowy, ale też włosy na całej długości, możemy spodziewać się przesuszenia kłaków i rozdwojonych końcówek.

Producenci szamponów, żeby zminimalizować niekorzystne efekty wizualne spowodowane przesuszeniem włosów, bardzo często dodają do kosmetyków sylikony lub inne substancje formotwórcze, które oblepiają nasze włosy, dają nam ułudę ich dobrej kondycji. Jednak oblepione włosy po kilku myciach mogą znacznie stracić na objętości, włosy proste zaczynają zbijać się w strąki, a kręcone...szkoda gadać:)


Podczas mycia skóry głowy (tak, ciągle będę to podkreślać) ważna jest też technika. Choć właśnie o to, żeby myć skórę, a włosy w miarę możliwości omijać. Jest to szczególnie ważne, jeśli włosy są zniszczone i/lub przesuszone (czyli wszystkie prostowane, farbowane, nieodpowiednio pielęgnowane). W łatwy sposób można to osiągnąć myjąc głowę pochylając ją do dołu i wplatając palce między włosy. Spływająca po włosach piana poradzi sobie z kurzem i zanieczyszczeniami. Mycie całej czupryny warto zaplanować tylko raz na jakiś czasu (u mnie zdarza się to kilka razy w roku, ale ja nie stosuję kosmetyków z substancjami filmotwórczymi). Bardzo często dobre rezultaty przynosi metoda OMO (więcej przeczytanie u Wiedźmy), która w skrócie polega na zabezpieczaniu odżywką lub olejem włosów przed myciem.

Łagodne szampony bez sylikonów mogą bardzo plątać włosy. Szczególnie na początku zmiany, kiedy przyzwyczajone do sylikonowego poślizgu palce niemiłosiernie trą włosy w każdą stronę. Technika mycia opisana powyżej powinna rozwiązać ten problem. Przy okazji mycia podpowiem Wam również, że energiczne tarcie włosów szorstkim ręcznikiem też im dobrze nie zrobi:) Do odciskania (nie tarcia)  nadmiaru wody z włosów idealnie nadaje się natomiast stara bawełniana koszulka. Z tego miejsca chcę Was też uprzedzić, że pozytywne efekty stosowania łagodnych szamponów można zauważyć dopiero po upływie sporej ilości czasu (nawet kilka miesięcy). Ale zdecydowanie warto uzbroić się w cierpliwość.

W następnym odcinku zdradzę Wam najlepsze łagodne szampony wypróbowane przeze mnie i przepis na szampon samodzielnie zmieszany z półproduktów (najlepszy z najlepszych :D)


ZOBACZ TEŻ:
NATURALNA PIELĘGNACJA WŁOSÓW: Po pierwsze nie szkodzić!

  1. super, czekam na dalsze części :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki szampon polecasz? Ja zaczęłam używać szamponu dla dzieci z rossmannowskiego babydreama i jestem zadowolona póki co, ale jestem ciekawa innych szamponów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babydream są całkiem spoko, ja zamiast szamponu używałam żelu pod prysznic (tego z pompką). Szampon Hipp jest też fajny. I emulsja do kąpieli Babydream dla mamy. Dobrze zapowiada się też szampon z Zielonego Labolatorium, ale miałam tylko próbkę więc nic więcej nie mogę powiedzieć. Najlepiej sprawdza się u mnie własnoręcznie zmiksowany szampon na bazie półproduktów:)

      Usuń
  3. Ja używam szamponu Hipp. Jestem z niego bardzo zadowolona, bo nie jest taki tępy i nie plącze włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem ciekawa Twojej receptury szamponu. Mój ulubiony to też ten własnoręcznie ukręcony:}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo będzie. A może ty też podzielisz się swoją recepturą?

      Usuń
  5. wszystko brzmi fajnie, ale na co dzien nie ma czasu ani kasy na takie dbanie o wlosy ;) szampon z biedronki w biegu i to wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli włosy nie są bardzo zniszczone, to wystarczy przestać im szkodzić i już będzie lepiej. W takim wypadku nawet zmiana szamponu da duże rezultaty. Gorzej jeśli ktoś doprowadził swoje włosy do bardzo złego stanu, wtedy trzeba włożyć znacznie więcej wysiłku. Ale bez przesady, nie jest to jakieś super drogie czy super czasochłonne.

      Usuń
  6. Polecam szampon najzwyklejszy i najtańszy - pokrzywowy :)
    Ciekawy blog!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym z tym najtańszym pokrzywowym nie ryzykowała. Sylikonów może nie ma, ale SLS ma na 100%. No chyba, że mówimy o naparze własnoręcznie przygotowanym naparze z pokrzywy:p

      P.S. Delikatny szampon dla dzieci Babydream kosztuje zapewne mniej niż ten pokrzywowy:p

      Usuń
  7. Dzięki, kurczę to nie wiedziałam. W sumie pokrzywki już się pokazały w zakamarkach ogrodu, więc muszę poeksperymentować.
    Świetny blog, będę tu częstym gościem, ponieważ o wielu rzeczach nie miałam pojęcia a tu wszystko jak w zielonej encyklopedii :)

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search