10 maja 2014

Mój pierwszy raz: Tutki


FIRMA O SOBIE

Z radością prezentujemy Wam projekt Tutki ™ , który jest kreatywnym podejściem do recyclingu gazet i magazynów oraz działaniem na rzecz osób wykluczonych społecznie.

Chcemy spopularyzować temat DIY wyplatania z gazet metodą papierowej wikliny. Pomaga nam w tym nasza specjalistka Magdalena Godawa z Makkierqu.

Wraz z instytucjami zrzeszającymi osoby w trudnej sytuacji na rynku pracy, stworzyliśmy kreatywny półprodukt- Tutki™- rurki z gazet do wyplatania.

Obecnie można zakupić już gotowe wyroby z gazet, jak choćby Pleciaki, proj. Protein Design które dostały wyróżnienie must have w pierwszej edycji Łódź Design Festiwal 2011, Pleciuga- skrzynia ręcznie wyplatana z gazet, czy różne rodzaje koszyków, pojemników, ozdób, wyplatane między innymi przez Magdalenę Godawę Makkirequ.

Aby podzielić się z Wami frajdą, jaką daje wyplatanie, chcemy zaproponować Wam gotowy do wyplatania półprodukt, czyli rurki z gazet.

W skład produktu wchodzą rurki skręcone z gazet (odpowiednia ilość na dany produkt) plus instrukcja jak samemu wypleść daną rzecz.

MOJA OPINIA


Z papierową wikliną pierwszy raz miałam do czynienia na warsztatach, na które zaciągnęła mnie mama. Kiedyś bardzo chciałam nauczyć się wyplatania wiklinowych koszy, więc uznałam, że z papierem też warto spróbować. Zaczęłam od nauki skręcania rurek (kto by pomyślał, że to będzie takie trudne). Później razem z mamą usiłowałam z tych rurek wypleść koszyk. Skończyło się na tym, że koszyk zrobiła moja mama.


Drugie podejście do papierowej wikliny zapewniły mi TUTKI. Dostałam do przetestowania dwa komplety (bransoletkę i kubek na długopisy).






Niezarażona pierwszą ciężką próbą zabrałam się do wyplatania... W tym miejscu muszę przyznać się bez bicia, że manualnie jestem raczej upośledzona i tego typu zajęcia nigdy nie były moją mocną stroną. Pomimo, że do każdego zestawu dołączona była instrukcja, nie udało mi się wyjść poza pierwsze dwa punkty. Największą trudność sprawiało mi przedłużanie rurek, jak tylko udawało mi się coś wypleść, łączenia puszczały:( Dopiero kiedy pogniotłam wszystkie rurki, weszłam na stronę tutki.eu i obejrzałam filmy instruktażowe, pojęłam o co w tym chodzi. Powinnam była zrobić to na samym początku. O wiele łatwiej było mi zrozumieć kolejne kroki z filmu niż z instrukcji (no i zobaczyłam w końcu jak się prawidłowo łączy rurki). 





Z mojego pokracznego tutkowania udał mi się jedynie pierścionek (zapewne dlatego, że nie trzeba było łączyć rurek :p ). Bardzo chciałam zrobić też bransoletkę, ale niestety muszę jeszcze trochę poćwiczyć zanim będę mogła ją pokazać.


Wyplatanie z papierowej wikliny to bardzo fajna sprawa (tak, nadal tak twierdzę) i można z niej stworzyć cuda! Trzeba tylko mieć umiejętności, czas i duuuużo makulatury pod ręką. Jak już wspominałam skręcanie gazetowych rurek nie jest takie proste, nie mam pojęcia ile trzeba mieć wprawy, żeby zrobić tak cieniutkie rureczki jakie oferują TUTKI. Ich zestawy są bardzo fajną propozycja dla osób, które chciałby spróbować swoich sił w papierowym wyplataniu, ale nie potrafią same wyprodukować papierowej wikliny. Od producenta dostajemy wszystko, co potrzebne jest na start. Odpowiednią ilość rurek i instruktarz (ulotka lub film). Niektórym nawet to nie pomaga (już się z tym pogodziłam:D ), ale właściciele wszystkich kreatywnych rąk będą na pewno z TUTKÓW zadowoleni. TUTKI są też fajnym pomysłem na prezent, małe zestawy nie kosztują więcej niż przeciętna bombonierka, a dają dużo więcej radości.


  1. Bardzo fajne jest robienie rurek (można rzeczywiście zająć tym ludzi) i później wyplatanie.. pierwszy raz zetknęłam się z tym jak byłam na warsztatach terapii zajęciowej , na praktykach.. i stwierdziłam , że to nie jest wcale takie proste.. po wielu próbach udało mi się coś tam sklecić.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie jest proste:) Ale tyle fajnych rzeczy można stworzyć tą techniką, że chyba warto.

      Usuń

Start typing and press Enter to search