Mój pierwszy raz: Mixtura Vege Cafe | Zielona wśród ludzi

5 czerwca 2014

Mój pierwszy raz: Mixtura Vege Cafe


Kilka miesięcy temu podczas spotkania w Gruncie Rzeczy zazdrościłam warszawiakom urodzaju wege knajp i narzekałam na beznadziejny pod tym względem Poznań. Od tego czasu wiele się w stolicy WLKP zmieniło. Najpierw otworzyła się Radhe Vega, potem trafiłam na Mixturę, do Wypasu jeszcze nawet nie zdążyłam zawitać (mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni).

Mixtura otworzyła się trochę cichaczem, nawet nie wiem kiedy w lokalu po Ekowiarni (pasaż Apollo). Jeśli chodzi o wystrój wnętrza, to skorzystała z obecnie panujących trendów czyli farba tablicowa za barem, palety, leżaki i jak widać na załączonym obrazku skrzynki po fittz-koli w roli siedziska. Pasaż Apollo mimo, że w centrum miasta jest dość cichym zakątkiem, więc korzystanie z tych przybytków ustawionych na schodach przed lokalem było całkiem przyjemne.

Menu mixtury również podąża za obecną modą (niestety trochę powiało nudą): burgery, owocowe smoothie, które można dowolnie komponować samemu z obecnie dostępnych skłądników, wege burgery, frytki z selera i codziennie inne danie dnia. Dużym plusem knajpy jest spory wybór niszowych piw (niestety trzeba za nie sporo zapłacić), do tego napoje na bazie yerba mate i wyroby wcześniej wspomnianej marki.

Do Mixtury wybraliśmy się w miniony weekend, wybraliśmy burgery w rozmiarze XL (15 zł), ja w wersji wegańskiej, niemąż z serem. Ludzi było sporo, więc na nasze danie musieliśmy trochę poczekać.









Kiedy już do nas dotarły, burgery okazały się być bardzo duże. Bułka smakowała przewspaniale, kotlet wielowarzywny był smaczny, ale niczym mnie nie zaskoczył. Ot, taki burger, który bez problemu zrobimy sami w domu (znaczniej bardziej smakowały mi burgery z Piece of Cake). Między bułką a kotletem znalazło się jeszcze sporo surowych warzyw i kiełki. Niemąż trochę jęczał, że musi wydłubywać rzodkiewkę, ale ja nie miałam nic przeciwko:)

Z Mixtury wyszłam najedzona, ale jeśli chodzi o smak i wybór dań, to bez efektu WOW. Trzymam jednak kciuki, żeby knajpa się rozwijała, im więcej wege miejsc w Poznaniu tym lepiej:)

  1. Z chęcią tam zajrzę o psutym brzuchu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też bywam tam od czasu do czasu. Nawet organizowaliśmy tam słodki event "Słodka MiXtura" z VHC. Kiedyś zastanawialiśmy się z chłopakiem czego MiXturze brakuje. I sama nie wiem? Pomysłu? Spójności? MiXtura niczym nie zaskakuje. Mam jednak nadzieję, że będzie dobrze i że w końcu wypracują jakiś konkretny styl. Bo miejsce sympatyczne, właściciele mega fajni i jeszcze pewnie kilka lat temu zwaliliby nas z nóg, ale jesteśmy jako weganie coraz bardziej wymagający. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tym chyba tkwi problem, weganie są za bardzo wymagający:) Dla większości zapewne warzywny kotlet (nie mówiąc już o jaglanym) i frytki z selera to szczyt ekstrawagancji. A dla nas to nic nowego i chyba dlatego Mixtura nie zachwyca. Ale również trzymam kciuki, żeby się rozwijała:)

      A na te wasze eventy to wybieram się już chyba od dwóch lat i ciągle nie mogę trafić:) Kiedy następny?:)

      Usuń
    2. Najbliższy w przyszłą niedzielę, gdzie będziemy mieć swoje stoisko z jedzeniem na "Śniadaniu na wolności" na Placu Wolności. Co do Vegan lunchu to zrobimy jeszcze we wrześniu/październiku jednej, w listopadzie drugi i nie jesteśmy pewni co dalej. NA Bank będziemy coś tam robić jako VHC, ale jeszcze nie możemy zdradzić co :)

      Usuń
  3. Zazdroszczę. W moim mieście nie ma tak naprawdę żadnej restauracji czy baru ze zdrowym jedzeniem. Wszędzie tylko pizza, kebab i inne świństwa.

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search