KSIĄŻKA: Karolina na detoksie. I Zielona też. | Zielona wśród ludzi

16 listopada 2014

KSIĄŻKA: Karolina na detoksie. I Zielona też.

OD WYDAWCY
Jak bezboleśnie i smacznie oczyścić własny organizm? Przecież wiesz, jak to jest: próbujesz przeróżnych diet, ćwiczeń, liczysz kalorie, stajesz na wadze i nic. Tak było też z Karoliną: co dieta, to porażka. Ale – trochę jak w bajce, choć to najprawdziwsza prawda – Karolina spotkała Maćka, który od kilku lat gotuje w programie „Dzień dobry TVN”. To on pomógł jej zrzucić 20 kilogramów. Zanim zaproponował jej dietę, przeszedł z nią niezwykle efektywny choć bezbolesny program oczyszczenia organizmu, bez którego żadna dieta, żaden wysiłek nie mogą być w pełni skuteczne. Maciek nie torturował Karoliny głodówkami. Wręcz przeciwnie: potrawy, które jej proponował, kusiły barwą, zapachem i smakiem, a ich przygotowanie było proste i nie zabierało wiele czasu. Ta książka daje Wam możliwość powtórzenia tego, co zrobili Maciek i Karolina. Oprócz rad i przepisów zawiera dziennik Karoliny, w którym dzień po dniu zapisuje swoje wrażenia z detoksu, pisze o przeszkodach, ich pokonywaniu, dzieli się radością przeżywania nowych smaków. I o odrodzeniu się w niej apetytu na życie! W książce znajdziecie też przepisy na dziesiątki fantastycznych, zdrowych dań, a także informacje na temat produktów bezcennych dla zdrowia. Swoimi radami i komentarzami książkę opatrzyła dietetyczka Hanna Stolińska. Spróbuj tych naprawdę smacznych 7 dni!

MOJA OPINIA
Książkę "Karolina na detoksie" kupiłam już kilka miesięcy temu, przeczytałam i odłożyłam na półkę z zamiarem powrotu do tematu w najbliższej przyszłości. Po drodze jednak były wyjazdy, urlop, imprezy, usuwanie zęba... Jak jest sens robienia detoksu jeśli za kilka dni uzupełnimy w organizmie zapas wszystkich toksyn? Wakacje już się jednak skończyły, listopad zamknął nas w swoją zimną, ciemną i deszczową bańkę, pora zrobić coś dla siebie, żeby nie zwariować. Od jakiegoś czasu nie mam w ogóle weny do gotowania, moja dieta składa się głównie z kawy, czekolady i zielonych koktajli. Skoro sama nie mogę ostatnio zapanować nad swoim menu, oddam się w ręce Maćka Szaciłło. Zawsze lubiłam jego przepisy, często wracam do dań raz już wypróbowanych. Przeglądając wczoraj jeszcze raz książkę, uznałam, że będzie całkiem smacznie, może po raz pierwszy uda mi się wytrwać na jakimś detoksie. 

7-dniowy jadłospis zawarty w książce nie jest na szczęście radykalny. Nie ma tu żadnych diet sokowych, postów na wodzie z cytryną czy burczenia w brzuchu. Są za to zielone koktajle♥, sałatki, rozgrzewające zupy i owocowe desery. Według mnie idealna mieszanka surowego z gotowanym. Po 4 dniach jedzenia zasadotwórczych owoców i warzyw, w menu pojawiają się strączki i kasze. Już nie mogę się doczekać, bo za mną pierwszy dzień detoksu, jak na razie jest super smacznie i lekko, ale wiem, że środek tygodnia może być dla mnie trudny. Trzymajcie kciuki, żebym wytrwała, to za tydzień dam Wam znać o moich wrażeniach po detoksie. Muszę tylko przestać przeglądać Facebooka bo dziś jak na złość widzę tam same ciasta i makarony:)


Zobacz też moje wrażenia po detoksie!








  1. Powodzenia!!
    Zastanawiałam się nad tą książką jakoś w wakacje kiedy spotkałam ją na półce w Biedronce. Jednak wtedy było takie "Nieee, mam już tyle książek na temat odżywiania." Poza tym moja dieta ostatnio wygląda tak jak wspomniałaś wyżej - kawa i czekolada i niestety tak mi to smakuje, że aż ciężko wrócić do normalności. Dzisiaj pierwszy dzień kiedy ze słodyczy zjadłam "jedynie" lizaka, a nie kawał ciacha albo tabliczkę czekolady. Dlatego tym bardziej łączę się z Tobą w postanowieniu znając problem z autosji.
    Pozdrawiam serdecznie,
    marshka
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiadomo. Kawa z czekoladą najlepsza. Ale co za dużo to nie zdrowo:)

      Usuń

Start typing and press Enter to search