Dwa lata z green smoothie | Green smoothie z zielonym grefpfrutem | Zielona wśród ludzi

5 stycznia 2015

Dwa lata z green smoothie | Green smoothie z zielonym grefpfrutem

Wczoraj minęły dokładnie dwa lata odkąd regularnie piję green smoothie. Co mogę powiedzieć po tych dwóch latach? W zasadzie to samo, co po roku.



Zielone koktajle wciąż pijemy 5 razy w tygodniu. Przygotowujemy je wieczorem i na noc chowamy do lodówki. Tak przygotowane koktajle nie są niestety tak smaczne jak świeże, ale to jedyne wyjście. Niemąż wstaje zbyt wcześnie, żeby robić to rano. Jedyną zmianą w tym roku była pojemność butelek. Teraz pijemy 0,7 litra dziennie, nie 0,5 litra.



Zielone koktajle widocznie wpłynęły na naszą odporność, wyregulowały przemianę materii. Mnie zastępują również tabletki, które niegdyś musiałam przyjmować z powodu wypadających włosów i dużych problemów z odpornością. Nie stosuję żadnych suplementów dedykowanych włosom, rzadko stosuję wcierki, mimo to baby hair stale przybywa.



W tym roku bardzo dzielnie służył nam blender kielichowy Russell Hobbs. Bardzo żałuję, że nie ma szklanego dzbanka, ale przynajmniej silnik ma zajebiaszczy.



Naszym stałym dodatkiem do koktajli jest siemię lanie (len złoty) dzięki któremu zaspokajamy zapotrzebowanie na kwasy omega-3. W okresie jesienno-zimowym oprócz siemienia dodajemy także sok z aloesu, który bardzo dobrze wpływa na moją odporność. Smak czystego soku nie jest rewelacyjny, więc najlepszą metodą na jego regularne spożywanie jest przemyt w owocowym koktajlu.



W tym roku nauczyliśmy się,  że koktajle z dodatkiem cytrusów najlepiej przygotowywać w odwrotnej kolejności. Najpierw miksujemy cytrusy z wodą, następnie dodajemy zieleninę i pozostałe składniki.

Ulubionym koktajlem tego roku było połączenie zielonego grejpfruta i bananów.

SKŁADNIKI:
(na 2 osoby)
2 łyżki siemienia lnianego
zielony grejpfrut
2 banany
2 duże garście szpinaku
woda

Siemię lniane i zielonego grejpfruta miksujemy z wodą. Następnie dodajemy szpinak, miksujemy, na końcu dorzucamy banany i ponownie miksujemy.



W następnym wpisie z kategorii green smoothie podpowiem Wam jak radzić sobie zimą, kiedy dostęp do zieleniny jest utrudniony.



Podziel się


  1. Rewelacja i podziwiam wytrwałość - ja próbowałam być systematyczna, ale nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Systematyczność u nas napędza głównie niemąż. Smoothie to jego ulubione śniadanie przed pracą:)
      A nawet jeśli zdarzy nam się kilka dni przerwy, tęsknota za tym smakiem wygrywa z lenistwem:)

      Usuń
  2. Ja też staram się być pić je jak najczęściej, zielone zdecydowanie lubię najbardziej:) Z przyjemnością przeczytam kolejne posty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ostatnio dzień bez żadnego smoothie to dzień stracony :D Te z zieleniną uwielbiam, szczególnie jak dodaję zamrożonego banana i powstają szpinakowe "lody" ;)
    Rozglądam się ostatnio za jakąś butelką czy bidonem, który mogłabym zabrać ze sobą do szkoły, może mogłabyś mi coś polecić?
    I czekam na kolejnego posta, bo zapowiada się bardzo ciekawie (i przydatnie)! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż używam szklanych butelek po frugo. Jeśli szukasz plastikowej, to niestety nie pomogę.

      Usuń
  4. kocham zielone smoothie ;) to mój nieodłączny element mojego raw weganizmu ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi do witarianizmu daleko, ale green smoothie i raw desery uwielbiam.

      Usuń
  5. Rewelacja, że pijecie je tak regularnie.
    Nie wpadłam na to żeby dodawać aloes! A sam sok nie bardzo mi wchodzi. Jutro wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W smoothie można przemycić bardzo dużo niedobrych rzeczy:) Zdarzało mi się dodawać też inulinę, pyłek pszczeli, korzeń maca itp. Owoce bardzo dobrze maskują te smaczki:)

      Usuń
  6. Nie boisz się szczawianów po tak często dodawanym szpinaku,bądź pietruszki?
    Czy spotkałaś się z dziwnymi komentarzami podczas picia tego typu smoothie w pracy? Bo ja się tego najbardziej obawiam, z tego względu że jestem szczupłą i wysoką osobą i zdarzały się komentarze że jem wyłącznie same jabłka,tylko dlatego że często lubię je jeść na przekąskę...
    I jeszcze jedno pytanie.Kupiłam szklaną butelkę po frugo 0,7l ale czy ze względu na ciężar można również zabierać smoothie w plastikowych butelkach czy jednak nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczawianów się nie boję, ale staram się utrzymywać różnorodność w zieleninie. Często sięgam też po jarmuż, roszponkę, różne sałaty. Komentarzy się nie boję, było ich trochę, ale żadnych niemiłych:) Wszyscy reagowali raczej z ciekawością i chcieli spróbować co to za błoto piję:)
      Sporo ludzi nosi smoothie w plastikowych butelkach, ja jednak nie chciałam. Owoce zawierają dużo kwasów, które mogą reagować z plastikiem.

      Usuń

Start typing and press Enter to search