Co możesz zobić by w 2016 poczuć się lepiej? | Zielona wśród ludzi

6 stycznia 2016

Co możesz zobić by w 2016 poczuć się lepiej?

Początek roku to czas w którym albo robimy podsumowania i/lub postanowienia/plany na następne 12 miesięcy, albo twardo mówimy sobie i wszystkim dookoła, że w żadne postanowienia się nie bawimy. Ja bardzo długo należałam do tej drugiej grupy, jednak od dwóch lat poświęcam kilka chwil w okolicach Sylwestra, żeby przypomnieć sobie co robiłam i gdzie byłam przez cały rok. W efekcie tych przemyśleń powstały np. te posty z 2014 i 2015 roku. Są dla mnie niezłą pamiątką i wyznacznikiem postępu w życiu nie tylko blogowym:) Po takim krótkim podsumowaniu zastanawiam się co chciałabym zrobić w roku następnym, jakie sprawy muszę, a jakie chcę ciągnąć dalej. Zapisuję je gdzieś (choć do końca roku zazwyczaj nie pamiętam gdzie:D), ale już sam fakt zapisania sprawia, że ciągle gdzieś nosze je z tyłu głowy i pomału realizuję. Wierzę też, że raz spinane/pomyślane/wypowiedziane życzenie w końcu się spełni (Mamo trzymam kciuki za Twoją działkę :D) i chociażby dlatego warto jakieś plany na nowy rok poczynić. No właśnie plany, nie postanowienia.

Co zapisuję w takich planach? Przyjemności i obowiązki. Przyjemności, bo nie samą pracą człowiek żyje, a obowiązki, bo domykanie pewnych spraw i posuwanie ich naprzód oprócz wysiłku przynosi też satysfakcję i spokój. Nie stawiam sobie natomiast wyzwań typu "przeczytam 52 książki w ciągu roku" czy "schudnę 10 kg do wakacji". Bardzo lubię czytać i staram się to robić tak często jak mogę, ale chcę by ta czynność pozostała przyjemnością, a nie obowiązkiem. Prowadzę statystyki przeczytanych książek (korzystam ze strony lubimyczytac.pl), ale nie ścigam się sama ze sobą. Jeśli chodzi o odchudzanie, to też nie tak, żebym nie chciała zgubić tego i owego, ale od chwilowych zrywów wolę pracowanie nad nawykami żywieniowymi, które pod warunkiem, że prawidłowe, dają efekty w dłuższej perspektywie.

Dziś chciałabym pokazać Wam kilka moich pomysłów na noworoczne plany, które może będziecie chcieli dodać do swoich list, by w 2016 roku poczuć się (ze sobą) lepiej.

BADANIA
Ręka do góry kto w bez przymusu regularnie robi podstawowe badania? Podejrzewam, że większość trzeba jednak kijem zaganiać. Ja też niestety do tych osób należę, dlatego jako pierwsza pozycję zapisuję sobie i Wam: badanie krwi, cytologię i przegląd dentystyczny. Jeśli podobnie jak ja macie pracę siedzącą i cały dzień spędzacie przy komputerze, przyda się też wizyta u rehabilitanta lub ortopedy, który sprawdzi czy z Waszym kręgosłupem wszystko w porządku.


BĄDŹ DOBRY DLA SWOJEGO CIAŁA
Potraktuj je jak przyjaciela z którym musisz przeżyć całe życie. Zadbaj, żeby było dobrze odżywione, ale nie przejedzone, wyspane i żeby od czasu do czasu trochę się poruszało. Jeśli coś je boli, zainteresuj się dlaczego, nie zagłuszaj tego sygnału kolejną tabletką. Zacznij pić green smoothie, pójdź na spacer i zyskaj dodatkową energię na realizację innych swoich planów i celów.


ZACZNIJ OSZCZĘDZAĆ
Ciekawy wpis o oszczędzaniu przeczytałam kiedyś u Blimsien, niestety nie mogę go teraz znaleźć:( Tekst jednak na tyle do mnie przemówił, że zaczęłam odkładać jakieś drobne kwoty które zarabiam poza regularną pensją (minimalne premie, wynagrodzenia za artykuły czy przeprowadzone warsztaty), żeby zbudować sobie (małą, ale zawszę) poduszkę finansową w razie nieprzewidzianych zdarzeń. Zachomikowana kasa pozwalająca przeżyć dodatkowy miesiąc daje +100 do poczucia bezpieczeństwa. Podziękowałam sobie w duchu, kiedy poduszka przydała mi się pod koniec roku. I starczyła jeszcze, żeby sfinansować połowę następnego punktu.


ZAPISZ SIĘ NA KURS/SZKOLENIE
Uczenie się nowych rzeczy i dobywanie dodatkowych umiejętności daje ogromną satysfakcję. Jeśli jest coś, czego zawsze chcieliście się nauczyć, a nie było wcześniej okazji, stwórzcie ją sami! Ja na jeden video kurs namówiłam Mikołaja :D (skorzystałam z oferty strefakursow.pl), a na drugi wybieram się w lutym do Warszawy. Impreza nie jest tania, ale +200 do satysfakcji gwarantowane!


ZRÓB/ZOBACZ COŚ NOWEGO
Na ogół rutyna jest dobra, ale nie warto z nią przesadzać. Od czasu do czasu trzeba zrobić/zobaczyć coś nowego. Pojechać do miejsca, którego się nigdy nie widziało, spróbować nowej kuchni, spędzić wieczór w inny niż zazwyczaj sposób. To nie muszą być wielkie wyprawy na drugi koniec świata czy drogie imprezy. Wystarczy wycieczka do miasta obok, kolacja w egzotycznej restauracji czy zajęcia sportowe z zupełnie nieznanej nam dziedziny. Jeśli jesteście w długoletnim związku, takie nowe doświadczenia warto planować razem. Dobrze robią na temperaturę w związku.

źródło

Co jeszcze dodalibyście do tej listy? Jakie macie plany Nowy Rok?




Podziel się


  1. Plusem mojej pracy jest to, że dostaję więcej skierowań na badania, niż wyprosiłabym od rodzinnego co pół roku i darmowa opieka dentystyczna :) ale dobry pomysł z tym ortopedą, chyba sobie zafunduję. Niestety, coś za coś - spontanicznie na ciekawe warsztaty/kursy do najbliższego Dużego Miasta nie wyskoczę.
    Oszczędzamy już od dłuższego czasu ok 1/3-1/4 każdej wypłaty i odetchnęliśmy z ulgą, kiedy okazało się, że większość wydatków ślubnych możemy sfinansować sobie sami, bez kredytów czy obciążania rodziców. A jak to cieszy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawych kursów online też jest całkiem sporo:)
      Tych badań to bardzo zazdroszczę,ja się zawsze muszę naprosić:/

      Usuń
    2. Jakby nie tyle ciekawych rzeczy online, to nie wiem, co bym zrobiła.
      Lekarza zawsze można zmienić za darmo, jak jest uciążliwy ;)
      a tak przy temacie sportu - wiesz może, do kogo iść, jeśli chcę ćwiczyć, a przy mojej chorobie nie jestem pewna, co mogę robić? O.o U mnie jest niby jakiś "lekarz sportowy", ale tylko pediatra...

      Usuń
    3. Może jakieś centrum rehabilitacji w stylu rehasport albo rehaktywni?

      Usuń
    4. Niestety to małe miasto, nie ma tu nic takiego, a ot tak "na już" gdzieś indziej pojechać nie bardzo mogę. Myślę ewentualnie jeszcze o dietetyku, bo to choroba żołądka i nawet nieszczęsne brzuszki czy skłony potem odchorowuję. Kurczę, przy każdym szpitalu powinien być jakiś specjalista od ćwiczeń fizycznych... Ale taki bardziej niż fizjoterapeuta.

      Usuń
    5. Może poradź się jakiegoś dobrego trenera? A co do tej specjalisty w szpitalu to w 100% się zgadzam. W ogóle ćwiczenia fizyczne i zmiana stylu życia za rzadko są przepisywane jako lekarstwa. Ale to też trochę wina pacjentów:(

      Usuń
  2. Podoba mi się pomysł z postanowieniem regularnego chodzenia na badania, jestem za!
    Ja tym razem jeszcze w grudniu zaczęłam myśleć, co chcę zmienić na lepsze w Nowym Roku. Padło m.in. na rzucenie słodyczy oraz regularne bieganie. I stwierdziłam, że w sumie po co czekać na Nowy Rok, skoro już od razu mogę akurat te dwa postanowienia wprowadzić do mojego życia.
    Dzięki temu słodyczy nie jem już od przeszło miesiąca (w święta również nie jadłam - level hard), a biegam od 2 tygodni:)
    Chociaż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, po co czekać z takimi zmianami! Gratuluję świątecznej wytrwałości w nie jedzeniu słodyczy, ja poległam na całej linii:/

      Usuń
    2. Czasem trzeba przegrać, żeby potem móc wygrać :)

      Usuń
  3. Do badań dołożyłabym jeszcze raz w roku usg jamy brzusznej. uratowało mi to życie w poprzednim roku. Swietny wpis. Czuję się zainspirowana:)

    OdpowiedzUsuń

Start typing and press Enter to search