2 lutego 2017

Luty bez foliówek - mały kroczek w stronę Zero Waste

Mój stosunek z Zero Waste to taki trochę love-hate relationship. Jestem ogromną zwolenniczką ułatwiania sobie życia, upraszczam co mogę, byleby wyciągnąć z doby kilka minut więcej na sen. Zero waste to nie jest postawa, która to życie ułatwia, na pewno nie w większości przypadków (w Japonii na pewno nie). Jest to jednak postawa wysoce proekologiczna i godna naśladowania. Czy da się pogodzić w miarę spokojne i wygodne życie z dbaniem o środowisko? Postanowiłam sprawdzić na własnej skórze i przyłączyć się do akcji zorganizowanej przez największych propagatorów zero waste w Polsce. Wy też możecie.

#LutyBezFoliówek - to w ten link trzeba kliknąć, by dołączyć do facebookowego wydarzenia, podjąć wyzwanie nie korzystania z foliowych torebek przez cały luty i przede wszystkim czerpać z pomysłów innych. W końcu zakupy bez plastikowego woreczka są w dzisiejszych czasach wyzwaniem.

Od razu powiem szczerze, że nie mam pojęcia jak tego dokonam. I przede wszystkim jak odzwyczaję od woreczków niemęża, bo to on u nas głównie robi zakupy. Na pewno nie będę biegała po mieście ze szklanymi słoikami, to dla mnie w tej chwili niewykonalne. Ale coś wymyślę i na pewno podzielę się efektami eksperymentu:)

A Wy? Podejmujecie wyzwanie?
A może macie dla mnie jakieś podpowiedzi?


  1. Zamiast słoików można wziąć plastikowy pojemnik na jedzenie/ jakieś zachowane opakowanie po lodach względnie. Zasada małych zwycięstw sprawdza się najlepiej. Z materiałową torbą lub woreczkiem chodzi się przyjemnie. Można zacząć od materiałowej torby na pieczowo, zrobić lub kupić np. od http://naturofaktura.pl/do-kuchni/17-chlebaczek-worek-na-pieczywo.html Powodzenia. A i mój niemąż przyzwyczaił się do chodzenia na zakupy z plecakiem i jest mu z plecakiem wygodniej niż z plastikowymi siatami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już też od wielu lat na planowane zakupy chodzimy z materiałowymi torbami lub plecakiem. Jak robię małe nieplanowane zakupy i nie mam przy sobie torby, to upycham co mogę po kieszeniach. Ale największym problemem są te najcieńsze siateczki na pieczywo lub produkty na wagę, których unika się trudno, a wykorzystać ponownie jest ciężko bo rwą się po chwili :/

      Usuń
  2. ja od kilku lat staram się zmniejszać zużycie foliowych torebek i myślę że wychodzi mi to całkiem nieźle, chociaż do tej pory nie byłam w stanie wyeliminować ich całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest podobnie. Niby dobrze, ale wciąż się zdarza przynosić do domu foliowe siatki.

      Usuń

Start typing and press Enter to search