Pudding lniany a la Bounty | Zielona wśród ludzi

5 maja 2017

Pudding lniany a la Bounty

Mój wpis o wprowadzaniu siemienia lnianego do diety powstał już prawie 4 lata temu, a wciąż jest jednym z najpopularniejszych tekstów na blogu. Od czasu jego publikacji nie zmieniłam zdania co do najlepszej metody spożywania siemienia lnianego (świeżo zmielone ziarna zjedzone na zimno), wciąż uważam również, że to jedno z najlepszych źródeł kwasów omega 3 dla roślinożerców. Przez te 4 lata przyzwyczaiłam się do jego smaku i wypicie zmielonych ziaren zalanych wodą nie stanowi już dla mnie żadnego problemu. Ale pamiętam, że początki nie były łatwe, długo kombinowałam jak najsmaczniej można zjeść te małe złote ziarenka. Na blogu pojawiały się przepisy na lniane bubble tealnianą chałwę, za każdym razem dodaję je również do green smoothie. Pomyślałam, że dodam do tej listy jeszcze jeden przepis,  który być może pomoże komuś, kto do siemienia się jeszcze nie przekonał. 





W sieci krąży mnóstwo przepisów na puddingi z nasion chia.  Ziarenka te  też są dobrym źródłem kwasów omega 3, ale ja staram się te dwa produkty stosować zamiennie ze względu na różną zawartość innych składników odżywczych (siemię lniane jest bogatym źródłem żelaza i cynku, chia ma natomiast więcej wapnia i selenu). 


SKŁADNIKI
3/4 szklanki domowego mleka kokosowego*
3-4 namoczone daktyle
łyżeczka surowego kakao
łyżka siemienia lnianego (używam złotego)
2-3 łyżki wiórków kokosowych
2-3 ziarna kakao (opcjonalnie)

Siemię lniane i ziarno kakao mielimy w młynku do kawy. Stopień zmielenia dostosujcie do własnych preferencji, ja lubię siemię grubo mielone, bo nie wydziela zbyt dużo żelu.

Mleko kokosowe zmiksujcie z dobrze namoczonymi daktylami i sproszkowanym kakao. Ja najczęściej używam domowego mleka*, gdyż to z kartonu czy puszki jest zbyt tłuste i pudding wychodzi mdły. Jeśli nie chcecie robić mleka kokosowego samodzielnie, możecie to gotowe rozcieńczyć wodą.

Do szklanki/miseczki przesypujemy zmielone siemię lniane oraz wiórki kokosowe i zalewamy kakaowo-kokosowym mlekiem. Wkładamy do lodówki na ok. 15 minut i po tym czasie zajadamy.

Pamiętajcie, że takiego puddingu nie można zbyt długo przechowywać w lodówce, bo kwasy omega 3 ulegają szybkiemu utlenieniu.

*Domowe mleko kokosowe przygotowuję z 1 szklanki wiórków kokosowych i 1,5 szklanki wody. Wiórki chwilę w tej wodzie namaczam, następnie miksuję całość w blenderze kielichowym przez około 2 minuty. Mleko odcedzam ostatnio przy użyciu dripa, ale można użyć do tego również czystej bawełnianej ścierki. Kluczem do sukcesu są dobrej jakości wiórki, najlepiej świeżo otwarte i bez dodatku dwutlenku siarki.


Prześlij komentarz

Start typing and press Enter to search