Festiwal kosmetyków naturalnych w HEBE | Zielona wśród ludzi

23 października 2017

Festiwal kosmetyków naturalnych w HEBE


Festiwal kosmetyków naturalnych trwa w drogeriach Hebe jeszcze do 15 listopada. Oferta jest naprawdę bogata, w tym czasie można kupić 480 kosmetyków z naturalnym składem takich marek jak Orientana, Nacomi, Vianek, Biolaven, Natura Siberica czy Yope (pełną ofertę znajdziecie TU).

Dziś chciałabym Wam pokazać 5 z nich.
1. Yope – naturalne mydło w płynie i naturalny krem do rąk
2. Natura Siberica – Gorący scrub do ciała wzmacniająco-ujędrniający
3. Nacomi – Lekkie masło do ciała
4. Cosnature – Naturalna multi-odżywcza maska do twarzy z rokitnikiem oraz Naturalna upiększająca maska do twarzy z różowym pomelo

Produkty marki Yope atakowały mnie w social media już od dłuższego czasu, ale podchodziłam do nich jak pies do jeża. Owszem, mają piękne opakowania, ale w większości opinii z którymi się spotkałam czytałam, o ich pięknych intensywnych zapachach. Trochę mnie to przestraszyło, bo odkąd stosuję kosmetyki naturalne i łagodne środki do sprzątania, mój nos odzwyczaił się od bardzo intensywnych zapachów większości drogeryjnych kosmetyków. Moje obawy okazały się jednak bezzasadne, kosmetyki Yope pachną, ale na szczęście nie nazbyt intensywnie. 

Produkt sprzedawany pod nazwą naturalne mydło w płynie, mydłem oczywiście nie jest, a jak większość tego typu kosmetyków zwykłym żelem z detergentami. Wyróżnia się jednak tym, że te detergenty należą do łagodniejszej dla naszej skóry grupy i wcale nie trzeba się obrażać, że z mydłem nie ma nic wspólnego (choć jeszcze lepiej by było, gdyby Sodium Lauroyl Sarcosinate zniknęło ze składu). Wręcz przeciwnie, skóra moich dłoni, która w okresie jesienno-zimowym jest wiecznie przesuszona przyjęła "mydło" Yope dużo lepiej, niż dotychczasową mieszankę mydła i oleju, którą do tej pory stosowałam. Kosmetyk jest bardzo wydajny i potrzeba go dosłownie odrobinę, żeby umyć ręce. W zasadzie nie obraziłabym się, gdyby dozownik po naciśnięciu aplikował mniejszą porcję żelu.

Zapach kremu do rąk nieco mniej przypadł mi do gustu, ale na szczęście nie zostaje na dłoniach długo, więc nie ma się czym przejmować. Krem bardzo szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy, a jednocześnie bardzo dobrze koi i odżywia skórę. Liczyłam na to, że będzie to mój krem do torebki, jak patrzyłam na instagramowe zdjęcia, tubka wydawała mi się mniejsza. W rzeczywistości jest porządną, stumililitrową tubą i do mojej wiecznie przepełnionej torebki się nie zmieści:) Podsumowując, jestem na tak, ale następnym razem wybiorę inną wersję zapachową kremu.

Z ofertą marki Natura Siberica też nie znam się za dobrze, do tej pory miałam okazję polubić się tylko z jedną serią ich produktów (białą), a mam wrażenie, że tych serii są dziesiątki, bo produkty z ich logo nieustannie przewijają się przez mój news feed. Na szczęście moje drugie spotkanie z marką okazało się bardzo udane, gorący scrub bardzo przypadł mi do gustu. Po pierwsze ze względu na bardzo zbitą i treściwą konsystencję. Peeling jest dzięki niej bardzo wydajny, myślę, że ten niemały słoik starczy mi na całą zimę. Nazwa kosmetyku jest bardzo trafiona, faktycznie delikatnie rozgrzewa. Zapachem przypomina mi krople do inhalacji, które stosuję przy katarze (w składzie mają podobne olejki eteryczne). Peeling miałam okazję testować pierwszy raz właśnie podczas przeziębienia i momentalnie odetkany nos przyjęłam z dużą radością. Ze względu na efekt rozgrzewania, raczej nie chciałabym stosować go latem, ale na zimę jest idealny. Bazą produktu jest sól, więc raczej nie powinno się go stosować zaraz po depilacji lub przy bardzo wrażliwej skórze.  W składzie znajduje się miód, więc nie jest to kosmetyk wegański,

Z marką Nacomi nie miałam okazji jeszcze się poznać, do niedawna kojarzyłam ją tylko z produktami do twarzy - maseczkami z glinki i peelingami. Ku mojemu zdziwieniu marka ma  w ofercie również kosmetyki do ciała i włosów. W moje ręce trafiło lekkie masło do ciała o zapachu gofrów. Podobnie jak w przypadku kosmetyków Yope, trochę się bałam, że zapach będzie dla mnie zbyt intensywny, na szczęście niepotrzebnie. Lekkie masło faktycznie pachnie słodko, ale na szczęście zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt długo. Dobrze nawilża skórę, ale z bardzo suchą skórą może nie dać sobie rady. Wbrew nazwie, produkt nie zawiera miodu z składzie.

Kosmetyki Cosnature to dla mnie zupełna nowość. Składy maseczek, które wpadły w moje ręce wyglądały na pierwszy rzut oka zachęcająco, niestety znalazłam w ich składzie składniki, których moja cera nie toleruje zbyt dobrze. W wersji rokitnikowatej były to trójglicerydy (Caprylic/Capric Triglyceride), które u mnie powodują zapychanie porów skóry. Bardzo żałowałam, bo reszta składu wygląda bardzo obiecująco, ale nie chciałam ryzykować. W przyrodzie jednak nic nie ginie i maseczkę oddałam siostrze. 

W wersji z różowym pomelo powstrzymał mnie alkohol dość wysoko w składzie. Dopiero co unormowałam proces rogowacenia naskórka na twarzy, więc ponownie nie chciałam ryzykować przesuszenia. Ale znalazłam dla maseczki inne zastosowanie - doskonale sprawdziła się jako intensywna kuracja odżywcza do stóp. Maseczkę po aplikacji na skórę przykryłam foliowymi skarpetkami, dołożyłam drugą ciepłą parę i po 30 minutach cieszyłam się wygładzoną i zmiękczoną skórą stóp. W pielęgnacji tej części ciała preferuję intensywne kuracje powtarzane co jakiś czas. Zamiast regularnego używania peelingu, sięgam po skarpetki złuszczające raz na jakiś czas. Regularna aplikacja kremu też niestety nie weszła mi w krew, więc taka maseczka to dla mnie idealne rozwiązanie.

Bardzo się cieszę, że asortyment  kosmetyków naturalnych w sieciowych drogeriach wciąż się powiększa. Zamawianie wszystkiego przez internet bywa uciążliwe, zwłaszcza, jeśli potrzebujemy czegoś na już. Jeśli macie jakieś braki w kosmetyczce, zachęcam do przejrzenia oferty drogerii Hebe, zwłaszcza, że wszystkie naturalne produkty są przecenione przez cały okres trwania festiwalu (od 15 września do 15 listopada). Przy okazji macie szansę pokazać, że zapotrzebowanie na tego typu produkty jest duże i dacie znak firmie, że warto poszerzać asortyment o kolejne naturalne pozycje. A to nam wszystkim tylko wyjdzie na dobre:)


Post powstał przy współpracy z marką Hebe.

Prześlij komentarz

Start typing and press Enter to search