One day trip: Rezerwat przyrody Kuźnik w Pile | Zielona wśród ludzi

22 lipca 2018

One day trip: Rezerwat przyrody Kuźnik w Pile



Mikrowyprawy jeszcze mi się nie znudziły, wręcz przeciwnie, ciągle mam pomysły na nowe. Wyraźnie zauważam, że ładują moje akumulatory i pozwalają przetrwać tydzień w rozgrzanym do czerwoności mieście. Wczoraj wyciągnęłam niemęża na kolejną jednodniową wycieczkę. Ponownie miejsce, do którego pojechaliśmy odkryłam dzięki przeglądaniu zdjęć oznaczonych #wielkopolska na instagramie.

Rezerwat przyrody "Kuźnik" bo to o nim mowa położony jest przy północnej granicy Piły. Leśne szlaki wytyczone w rezerwacie krążą dookoła 3 jezior: Rudnickiego, Mały Kuźnik i Duży Kuźnik. Niestety w sieci nie ma o nim zbyt wielu informacji o tym miejscu, najbardziej przydatna była ta malutka mapka.

Do rezerwatu z Poznania najłatwiej dostać się samochodem. Pojazd można zostawić na parkingu obok baru "Nad Zalewem", obok którego zaczyna się zielony i niebieski szlak. Niestety z szosy początki szlaków są mało widoczne, nam udało się znaleźć tylko zielony i od tego właśnie zaczęliśmy spacer. Początek szlaku nie był zachęcający, przez pierwszy kilometr szliśmy wzdłuż zarośniętego trzcinami brzegu jeziora, które to jezioro mogliśmy oglądać tylko przez małe prześwity.
Teren po ostatnich deszczach był bardzo błotnisty, początek wędrówki upłynął nam na przeskakiwaniu wielkich kałuż i przedzieraniu się przez chaszcze po pas. Ciekawiej zrobiło się dopiero jak wdrapaliśmy się na morenę po pierwszych drewnianych schodach.




Ścieżka na górze wyglądała już bardziej zachęcająco, ku naszemu zadowoleniu, znacznie zmniejszyła się też ilość komarów. Ale tylko do czasu, aż znowu nie zeszliśmy na dół kolejnymi schodami. Na dole czekały na nas takie widoki.






Szybko maszerowaliśmy dalej, bo ilość polujących na nas owadów była zastraszająca. Po wdrapaniu się na kolejną górkę, spotkaliśmy stałą bywalczynię rezerwatu wylegującą się na jeden z wielu ustawionych wzdłuż szlaku ławeczek, która poradziła nam, byśmy zboczyli na chwilę ze z zielonego szlaku i poszli niebieskim do mokradeł. Bardzo się cieszę, że jej posłuchaliśmy, bo dzięki niej trafiliśmy do najbardziej urokliwego zakątka rezerwatu.




Nie wiedzieliśmy gdzie dalej prowadzi niebieski szlak (na mapce znalezionej w sieci nie widać go niestety w całości), przy bagnie postanowiliśmy więc zawrócić i trzymając się tym razem niebieskiego szlaku wrócić do samochodu.

Co warto wiedzieć o rezerwacie "Kuźnik"?
  • Zielony i niebieski szlak wytyczony w rezerwacie to szlaki wyłącznie piesze, nie da się nimi inaczej poruszać niż na nogach, rower będzie tylko ciężarem. Z wózkiem dziecięcym nawet nie próbujcie wchodzić do rezerwatu.
  • Szlaki momentami są mocno podmokłe, przyda się więc obuwie trekkingowe, którego nie szkoda będzie Wam ubłocić. Jasne trampki to zdecydowanie nie jest dobry wybór (been there done that).
  • Latem w rezerwacie roi się od komarów i innego robactwa, długie spodnie i spray odstraszający owady to zdecydowanie dobry pomysł.
  • Trasa którą przeszliśmy liczyła max. 8 km (zielony a potem niebieskie szlak). W rezerwacie jest też wytyczony żółty szlak, z którym tylko na chwilę się spotkaliśmy. Jego długość to 15 km, niestety jak wynika z tej mapy kończy się w miejscowości oddalonej na oko o kilka km od parkingu na którym zostawiliśmy samochód. Nie chcieliśmy wracać tak ruchliwą drogą przy jakiej zostawiliśmy samochód, więc zrezygnowaliśmy ze spaceru tą trasą. Już nie mówiąc o tym, że nie wiedzieliśmy gdzie dokładnie się zaczyna (oznaczenia są naprawdę ubogie), a szkoda, możliwe, że nie byłaby taka błotnista.
  • Jeśli podobnie jak zacytowany niżej Woody Allen (i ja) nie lubicie nadmiaru insektów, wybierzcie się do Kuźnika wczesną wiosną lub jesienią, kiedy chaszcze nie są tak wybujałe, a owady grzecznie śpią. 



Post udostępniony przez Zielona wśród ludzi (@zielonawsrodludzi)

Prześlij komentarz

Start typing and press Enter to search