28 kwietnia 2019

Jakim rowerem do lasu?



Zapewne wiecie już, że dużo czasu spędzam w lesie. To jest miejsce w którym odpoczywam najlepiej. Równie chętnie co pieszo, wybieram się tam rowerem. Dlatego kiedy kupowałam nowy rower, zdecydowałam się na rower trekkingowy.

Mój wybór był o tyle łatwy, że zazwyczaj nie jeżdżę rowerem po mieście, nie ścigam się też sama ze sobą na szosach. Jak ognia unikam poruszania się po drogach, po których jeżdżą samochody. Hałas, smród spalin i ciągły stres związany z mijającymi mnie pojazdami to dla mnie żadna frajda. Zawsze wybieram boczne, mało uczęszczane drogi z małym ruchem, najchętniej oczywiście te leśne. Rower szosowy w moim wypadku odpadł w przedbiegach, bo raczej nie da się nim jechać inną nawierzchnią niż asfaltową.

Bardzo nie lubię też jeździć pochylona i pokładać się na rowerze. Podczas jazdy rozglądam się na boki, obserwuję otoczenie, ważna jest dla mnie wyprostowana pozycja kręgosłupa. Zadzieranie głowy na rowerze górskim to też nie dla mnie. Choć jego grube opony czasami (na piachu) by mi się przydały, pomysł na zakup roweru górskiego również porzuciłam.

Wyprostowaną pozycję ciała zapewnia też rower miejski, ale ten zdecydowanie nie nadaje się w teren. Zazwyczaj tego typu rowery nie mają zbyt wielu przerzutek, są ciężkie, pozbawione amortyzatorów. Wybrałam się kiedyś takim rowerem do lasu i nie wspominam tego doświadczenie jako relaksujące. Rower trekkingowy zdecydowanie był dla mnie najlepszym wyborem.


Czym się charakteryzuje rower trekkingowy?
Nie jestem specjalistką od rowerów, ale jeśli miałabym wyjaśnić czym jest rower trekkingowy, powiedziałabym, że jest kompromisem między rowerem miejskim a szosowym. Dobrze sprawdza się zarówno na asfaltowej, jak i nieutwardzonej powierzchni.

Cechy charakterystyczne tego typu rowerów:

  • Duże koła (na takich mniej się trzeba napedałować)
  • Regulowana wysokość wysokość zarówno siodełka, jaki i kierownicy (co nie zdarza się często)
  • Ramy występują w "damskiej" i "męskiej" formie
  • Amortyzator na przednim kole i drugi pod siodełkiem
  • Duża ilość przerzutek z przodu i z tyłu
  • Rowery trekkingowe zapewniają wyprostowaną pozycję kręgosłupa
  • Zazwyczaj mają dodatkowe wyposażenie w komplecie: błotniki, stopkę, bagażnik... wszystko to, co sprawdza się przy dłuższych wycieczkach w terenie. 






Jaki rower wybrałam?
Ja zdecydowałam się na rower polskiej marki Kross Trans Apl (model z 2016 roku) i generalnie jestem z niego bardzo zadowolona, choć znalazłam w nim dwie wady.

Zalety:
- Bagażnik, do którego można przymocować sakwy (niezastąpione przy dłuższych wypadach).
- Fabryczna stopka, na której można stabilnie oprzeć rower (na tych montowanych samodzielnie rowery nie stoją najlepiej).
- Wygodne, żelowe siodełko, które nie wymaga noszenia specjalnych rowerowych spodenek z wkładką.
- Zapewnia mi bardzo wygodną pozycję (to zasługa dobrze dobranej ramy i regulowanej wysokości kierownicy).

Wady:
- Jest dość ciężki. Mam problem, żeby wejść z nim do małej windy czy wnieść go wyżej, niż kilka schodków. Z drugiej strony dzięki jego wadze siedzi się na nim bardzo stabilnie, łatweij go utrzymać w pionie jadąc po piachu.
- Brak koszyczka na bidon lub nawet otworów do jego zamocowania na ramie.


Jak kupować rower?
Żeby rower dawał przyjemność z jazdy, musi być dobrze dobrany do naszego wzrostu. Warto poradzić się specjalisty w sklepie rowerowym, przymierzyć sobie kilka ram i najlepiej przejechać się kawałek na wybranym modelu przed zakupem. Jeśli kupujecie rower przez internet, poszukajcie na stronie producenta poradnika o doborze ramy (Kross ma takie dwa TEN i TEN). Źle dobrana rama będzie powodowała dyskomfort podczas jazdy, będzie Wam niewygodnie, a ciężar ciała będzie się rozkładał nierównomiernie na rowerze. Warto poświęcić na wybór odpowiedniego modelu trochę czasu.

Pro tip
Podczas wybierania roweru warto przymierzyć również ramę rozmiar mniejszą i rozmiar większą niż  wynika z zaleceń producenta. Ja przy wzroście 167 cm jeżdżę na ramie w rozmiarze L, choć wyliczeń producenta wychodziła mi M. Na większej ramie jest mi jednak wygodniej.


Zachęcam Was również do oznakowania swoich rowerów policyjnymi naklejkami. Wystarczy udać się z rowerem, dowodem zakupu oraz dowodem tożsamości na komisariat i podpisać stosowne papierki. Numer seryjny roweru trafia do bazy i jeśli po kradzieży, policji uda się odzyskać mienie, wraca ono do właściciela. Wiem, o czym zaraz pomyślicie, przecież szanse na odzyskanie kradzionych rowerów są bardzo małe. Moim zdaniem i tak warto oznakować rower, ponieważ oznaczany jest (poza naklejką) jeszcze w dwóch innych miejscach, a naklejkę bardzo trudno jest zerwać i jest na tyle widoczna, że jest po prostu straszakiem na złodziei.


2 komentarze:

  1. Ja rowerem jeżdżę tylko po asfalcie. Jako że mieszkam na wsi, to ruch samochodów tak nie przeraża.

    OdpowiedzUsuń

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search