24 kwietnia 2019

Ona day trip: Zamek w Gołuchowie

Zamek w Gołuchowie przewijał się przez mój feed na instagramie wielokrotnie, jednak nigdy nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego terminu, by się w te strony wybrać. I to nawet nie chodziło o to, że brakowało nam wolnych weekendów, ale jechanie gdziekolwiek na południe od Poznania wiąże się dla nas z przebijaniem się przez całe miasto. A w Poznaniu jak nie targi, to maraton, procesje, parady, triatlony itp., co oznacza albo wieczne korki, albo zmianę organizacji ruchu (i w sumie też korki). W trosce o nasze zdrowie psychiczne wjeżdżanie samochodem do miasta ograniczamy do niezbędnego minimum. Ale w końcu udało nam się znaleźć dogodny termin i korzystając z pięknej marcowej pogody pojechaliśmy do Gołuchowa.

I w sumie dobrze się stało, że nie pojechaliśmy tam wcześniej, bo Ośrodek Kultury Leśnej na terenie którego stoi zamek zdecydowanie lepiej zwiedzać wiosną. Kiedy tam jechaliśmy, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak duży to jest teren. Trochę przypominał mi Łuk Mużakowa, brakowało tylko rowerów.


Zwiedzanie zaczęliśmy od Muzeum Leśnictwa. Można w nim "podziwiać" wypchanych mieszkańców lasu, nauczyć się rozpoznawać ptaki po śpiewie, a drzewa po kształcie korony, liści i wyglądzie kory. Są też maszyny wykorzystywane przez leśników, wyroby z drewna i trochę zdjęć.






Z muzeum przeszliśmy do zamku, gdzie udało nam się załapać do ostatniej grupy zwiedzających tego dnia. Zamek można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem, co ma swoje plusy. Pani, która oprowadzała nas po zamku opowiadała jak jego mieszkańcy radzili sobie z ogrzewaniem (te piękne kominki w salach balowych to ściema!) i jak wyglądały ich lodówki. Zdradziła nam też, że na zamku w Gołuchowie kręcony był ten fragment Akademii Pana Kleksa i serial Królowa Bona.




W arboretum podziwiać można największe drzewo jakie w życiu widziałam. Dąb Jan jest pomnikiem przyrody i naprawdę jest OG-ROM-NY! Jak podaje Wikipedia, w 2014 roku Jan mierzył 540 cm w obwodzie i miał 25 wzrostu. Możliwe, że teraz jest ciut większy.


Przyzamkowy park zajmuje powierzchnię ponad 158 ha. Nam nie udało się dotrzeć do jego leśnej części, bo przyjechaliśmy do Gołuchowa trochę za późno. Obeszliśmy tylko południową, parkową część, a i tak nieźle się złaziliśmy.






Informacje praktyczne:
  • Muzeum na zamku czynne jest w godzinach 10-16, ale ostatnie wejście dla zwiedzających możliwe jest o 15.30. Zamek zwiedza się tylko z przewodnikiem, wejścia dla osób indywidualnych są co pół godziny.
  • Niezmotoryzowani mogą dojechać do Gołuchowa autobusem z Kalisza. Podróż trwa ok. 20 minut, ale warto brać poprawkę, że połączeń nie jest zbyt dużo.
  • Na zwiedzanie całego Ośrodka Kultury Leśnej warto zarezerwować sobie min. 3-4 godziny. Na miejscu, oprócz Zamku można zwiedzać dwa Muzea Leśnictwa i przyzamkowy park-arboretum. Można też wybrać się do Pokazowej Zagrody Zwierząt w której podobno mieszkają m.in żubry.
  • Na stronie ośrodka dostępne są trzy questy i dwa zadania dla fanów geocachingu.
  • Na terenie ośrodka znajduje się restauracja, jeśli się nie mylę jest też kawiarnia. Własny prowiant nie jest zatem obowiązkowy, ale roślinożercy w restauracji raczej nic poza suchym chlebem i frytkami dla siebie nie znajdą.
  • Gołuchów to dość popularna destynacja. Jeśli nie lubicie tłumów, radziłabym raczej unikać wizyty w niedzielę niehandlową.
  • W Gołuchowie można sobie przybić pamiątkową pieczątkę. Żałuję, że zapomniałam swojego notesu😔






Prześlij komentarz

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search