13 stycznia 2019

Ulubieńcy roku 2018

Dziś mam dla Was bardzo obszerne zestawienie moich zeszłorocznych ulubieńców z różnych kategorii: seriale, filmy, książki, muzyka, kosmetyki, aplikacje i najlepiej wydane pieniądze w 2018 roku. Część z tych rzeczy pokazywałam już w prezentowniku, o niektórych nigdy wcześniej nie było okazji wspomnieć.

Obiecuję, że tym wpisem kończę już cykl podsumowujący 2018 rok. Za kilka dni wracam z poważniejszymi tematami.
Książki
Natura leczy - o tej książce obszernie pisałam już TU.
Zabójcza biel - Tę książkę już Wam polecałam w prezentowniku. Bardzo lubię wszystkie książki z tej serii. J.K.Rowling umie nie tylko w fantasy, ale w kryminały również.
Cykl Siedem Sióstr - Mam za sobą już cztery części i niecierpliwie wypatruję kolejnej (premiera 13 lutego!). Czyta się je błyskawicznie, historie w nich opisane wciągają na długo. Nie potrafię sobie wyobrazić jak ogromnego researchu wymaga napisanie tak wielowątkowych historii.
Przesilenie - finał serii Kwiat Paproci. Całą serię pochłonęłam błyskawicznie. To książka z gatunku tych odmóżdżających ale z ciekawymi, słowiańskimi wstawkami.

Filmy
Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda - druga część Fantastycznych zwierząt podobała mi się równie mocno jak pierwsza. Eddie Redmayne w roli głównej jest genialny, scena z zabawką dla kota rozbawiła mnie do łez. No i ten młody Dumbledore ♥
Coco - bardzo przyjemna animacja o meksykańskim Día de Muertos
Podróż na sto stóp - wciągająca historia z dużą ilością gotowania w tle. Nie oglądajcie tego z pustym brzuchem!
Mały Książę - animacja inspirowana historią o Małym Księciu stworzona ku przestrodze wszystkim korpoludkom
Wyspa psów - Wes Andersom. Czy muszę dodawać coś jeszcze?
Ruby Sparks - pokręcona ale przyjemna historia miłosna. W sam raz na odmóżdżenie.

Seriale
W tym roku dużo (za dużo) czasu poświeciłam na oglądanie seriali. W tym roku chciałabym poświęcić go zdecydowanie mniej, ale dla kolejnych sezonów tych produkcji na pewno zrobię wyjątek.
Plan na miłość (Netflix) - francuska produkcja Netflixa. Klasyczne romansidło, które pochłonęłam na dwa razy.
Ania, nie Anna (Netflix) - kto nie lubi Ani z Zielonego Wzgórza?
Grace and Frankie (Netflix) - to mój naj naj bardziej ulubiony serial. A już w ten piątek premiera kolejnego sezonu!
Ostre przedmioty (HBO GO) - co to za pokręcona historia! Trochę w klimacie Wielkich Kłamstewek, które też mi się bardzo podobały.
Opowieści podręcznej (HBO GO) - ten serial jest straszny i wciągający zarazem. To niesamowite jakie chore wizje przyszłości rodzą się w głowach twórców tej produkcji.
Młody Sheldon (HBO GO) - pozycja obowiązkowa dla fanów Teorii Wielkiego Podrywu.


Jedzenie
Raw Cocoa cynamonowa - uwielbiam połączenie czekolady i cynamonu, ta czekolada jest przepyszna i na dodatek wegańska. Szkoda, że tak trudno ją dostać.
Matcha - to nie była miłość od pierwszego wejrzenia (posmakowania?). Matcha latte zupełnie mi nie podeszła, ta specyficzna zielona herbata zaczęła mi smakować dopiero jak dodałam ją kiedyś do świeżo wyciskanego soku pomarańczowego (najlepsze połączenie ever). Ostatnio mocno ograniczyłam ilość wypijanej kawy i to właśnie z matchą zaczynam teraz dzień, ale parzę ją tylko z wodą.
Makarony ze strączków (do kupienia w Lidlu, Biedronce, Rossmannie) - najczęściej sięgam po soczewicowy i z zielonego groszku. Te makarony bardzo ułatwiają mi komponowanie obiadów do pracy. Żadnego namaczania czy długiego gotowania, 5 minut we wrzątku i porcję roślinnego białka do obiadu mam gotową. Co z nich przygotowuję pokazywałam m.in TU i TU
Jogurt Planton bez cukru (do kupienia w Lidlu, Carrefourze, Kauflandzie) - wegańskie jogurty kokosowe Planton skradły moje serce, ale najczęściej sięgam po wersję bez cukru. Przydaje mi się nie tylko do śniadań, ale też do wytrawnych dań (np. fungi).
Syrop różany - nie wiem czy wiecie, ale bardzo lubię smakowe herbaty. Ale tylko takie bez dodatku sztucznych aromatów. Praktycznie nie da się takich kupić, więc tworzę własne kompozycje. Syrop z płatków róży jako dodatek do białej herbaty to moje największe odkrycie minionego roku. Bardzo często łączyłam go jeszcze z łyżeczką domowej nalewki malinowej. Sztos!
Zioła tajskie - to moja ulubiona mieszanka przypraw do marynowania tofu, sięgam po nią bardzo często i jeszcze mi się nie znudziła. Zawsze kiedy odgrzewam w pracy jedzenie z jej dodatkiem, ktoś pyta co tak ładnie pachnie. Przykładowy obiad z jej wykorzystaniem pokazywałam TU


Kosmetyki
Mokosh balsam brązujący i krem figa - Krem do twarzy figa stosuję na dzień. Zawiera sporą ilość olei roślinnych, mimo to szybko się wchłania i nie zapycha mojej trądzikowej cery. Jest bardzo wydajny i dobrze współpracuje z makijażem mineralnym. O balsamie brązującym pisałam już TU.
NOU Bergamot - woda perfumowana o pięknym zapachu bergamotki. To jeden z trzech zapachów, który nie powoduje u mnie bólu głowy i który absolutnie uwielbiam.
Żel do włosów Alverde Kwiat Lotosu Fioletowy Ryż - Ten żel kupiłam z ciekawości podczas wakacyjnego wypadu na Słowację i krótkiej wizyty w tamtejszej drogerii DM. Nie pokładałam w nim większych nadziei, a okazał się moim absolutnym ulubieńcem do stylizowania loków. W składzie zawiera alkohol, ale moim włosom obficie traktowanym emolientami nie robi krzywdy. Całe szczęście, że komuś chce się ten żel sprowadzać do Polski.
Odżywka Garniwr Aloe Hydra Bomb - ta odżywka to mój wyrzut sumienia. Nie dlatego, że ma zły skład, bo jak na tę firmę to jest całkiem przyzwoity. Najbardziej martwi mnie właśnie jej producent. Wracam do niej, bo na moje włosy działa rewelacyjnie, zwłaszcza kiedy stosuję ja w duecie z emolientową odżywką. Chętnie wymieniłabym ją na produkt innej marki, ale nie znalazłam dla niej jeszcze godnego zastępcy.
Yope z kadzidłowcem - długo się opierałam szałowi na produkty marki Yope, moją uwagę zwróciły dopiero żele o zapachu kadzidłowca (kadzidłowiec z rozmarynem i róża z kadzidłowcem). Oba zapachy bardzo lubię, chętnie kupiłabym też balsamy do ciała z tą samą nutą zapachową. Bardzo szanują markę Yope za to, że zrezygnowała z cyrkowych rysunków na etykietach.
Pianka dla dzieci Eco Lab - stosują ją do mycia twarzy, mam wrażenie, że jest najdelikatniejsza z całej rodziny pianek tej marki. Zaczęłam się z nią dogadywać dopiero kiedy do procesu oczyszczania dołożyłam olej. Najpierw suchą skórę masuję czystym olejem (z pestek arbuza lub makadamia), następnie nakładam solidną porcję pianki i ponownie masuję i dopiero wtedy spłukuję całość. Pianka solo, mimo, że ma bardzo delikatny skład była dla mojej skóry za silna.



Aplikacje
Notion - bardzo przydatne narzędzie do planowania projektów i przechowywania różnych informacji. Połączenie Trello, Excela, kalendarza, checklisty i innych przydatnych gadżetów w jednym miejscu. Korzystam zarówno z appki jak i wersji przeglądowej.
Gurushots twórcy tej aplikacji bardzo poważnie potraktowali mechanizmy uzależniające użytkownika od aplikacji, zastosowali chyba wszystkie znane mi triki. W efekcie każdy kto fotografuje znika w niej na długie godziny. Jeśli choć trochę interesujecie się fotografią, albo projektowaniem angażujących aplikacji to polecam.

Najlepiej wydane pieniądze
IRIX 15mm Blackstone - obiektyw szerokokątny, który zabieram na wszystkie mikrowyprawy. Bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Wszystkim miłośnikom fotografowania pejzaży i posiadaczom lustrzanek powinien się spodobać. O ile nie przeraża was manualne ostrzenie.
Plecak fotograficzny - moje plecy były mi bardzo wdzięczne za ten zakup. Różnica w komforcie łażenia po lesie z torbą na ramieniu a plackiem jest kolosalna, zwłaszcza jak dźwiga się kilka kilogramów sprzętu foto. Dużym plusem tego plecaka jest pas biodrowy, który odciąża ramiona i ukryty w specjalnej kieszonce pokrowiec przeciwdeszczowy.
Mata do jogi z kauczuku - na matę z naturalnego materiału zdecydowałam się dlatego, że nie byłam w stanie znieść zapachu maty z tworzywa sztucznego. Ta mata jest cięższa, dłuższa (co jest bardzo wygodne podczas ćwiczeń) i służy mi tylko to domowej praktyki. Ma niesamowite właściwości antypoślizgowe, nawet spocone po intensywnych ćwiczeniach kończyny się na niej trzymają. Jedyny mały minus jest taki, że odbarwia się na słońcu.
Depilacja laserowa - cóż to jest za genialny wynalazek! Zostały mi jeszcze dwa zabiegi z całej serii, ale już teraz mogę powiedzieć, że gdybym miała decydować jeszcze raz, bez wahania wydałabym te pieniądze ponownie.

Muzyka
To chyba jedyny zespół odkryty przeze mnie w 2018 roku do którego regularnie wracam. Tego nagrania (minus wywiad w środku) słucha się lepiej niż studyjnych wersji na Spotify, co mnie smuci mocno, bo YT nie należy do moich ulubionych mediów.

1 komentarz:

  1. Zioła Tajskie, to moje odkrycie kulinarne. Które również z chęcią polecam, uwielbiam ich zapach, gdzie można wyczuć nutę trawy cytrynowej. Aż kupki smakowe same zaczynają pracować! Obłęd.
    Bardzo inspirujący wpis. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search